Ruszyliśmy
na podbój wielowiekowego centrum Stambułu. Najpierw pokonaliśmy
most Galata, wiecznie oblegany przez wędkarzy. To dobre miejsce,
żeby spróbować ogarnąć geografię miasta. Przed nami Stare
Miasto, z ogromnymi meczetami, za nami najwyraźniej wybija się
wieża Galata, wieńcząca szczyt wzgórza. Po lewej rozciąga się
cieśnina Bosfor, a za nią już azjatycka część Stambułu. Pod
nami Złoty Róg, lub inaczej Halic, długa i wąska zatoka dzieląca
stary Stambuł od dzielnicy Galata.
środa, 11 maja 2016
środa, 20 kwietnia 2016
niedziela, 10 kwietnia 2016
Izmir
Drogę do Izmiru pokonaliśmy pociągiem. Okazało się, że to dosyć popularne połączenie, więc panował tam niezły ścisk i całą drogę staliśmy... Tłok jednak sprzyja pogawędkom :). Zupełnym przypadkiem w tej puszce sardynek tuż obok nas stała dziewczyna, która pół roku spędziła na Erasmusie w Polsce. Powiedziała nam, że jej ulubionym polskim słowem jest ..."jajo", bowiem będąc kiedyś w sklepie nie była w stanie wytłumaczyć sprzedawczyni, że chce kupić jajko. Bidula produkowała się po angielsku, najskuteczniejszy okazał się jednak język "migowy". Po ładnych kilku minutach ekspedientka odgadła kalambury i powiedziała głośno: "aaa, JAJO"... Jakie to wspomnienia zostają ludziom po wizycie w Polsce :D
sobota, 26 marca 2016
sobota, 5 marca 2016
Antalya
Antalya, czyli nad cieplutkim morzem pod koniec listopada.
Z Konya, gdzie spędziliśmy dzień, do Antalyi postanowiliśmy dojechać autostopem. Odległość do pokonania była pokaźna (jakieś 300 km), a i rano trochę nam się przysnęło... Mieliśmy jednak wielkiego fuksa! Już na przedmieściach Konyi idąc wzdłuż szosy i szukając dobrego miejsca na
złapanie stopa, nagle zatrzymał się samochód. Kierowca otworzył okno i zapytał, czy może nam jakoś pomóc, dokądś podwieźć...szok! Nawet nie zaczęliśmy łapać stopa! Bardzo rozmowny gość, mówiący świetnie po angielsku (w gruncie rzeczy, nauczyciel angielskiego) podwiózł nas aż na samo wybrzeże. Tam - w Manavgat nie czekaliśmy długo na kolejny transport - tym razem była to wyładowana po brzegi ciężarówka (wiecie, taka która przewraca się na zakrętach ;) mknąca w porywach do 60 km/h! ;). Kierowca po angielsku nie mówił, ale był bardzo miły, podzielił się z nami cukierkami i podrzucił nas już na przedmieścia Antalyi. Ostatni i najkrótszy odcinek tej podróży okazał się najtrudniejszy, nie byliśmy w stanie zatrzymać żadnego kierowcy, mozolnie wlekliśmy się w kierunku centrum...wlekliśmy się dobre dwie godziny...ale w końcu się dowlekliśmy.
Centrum
jest świetnym miejscem do spacerów. Możemy przejść się po małej
starówce i poszukać jakiejś przyjemnej kawiarni. Generalnie trzeba wziąć poprawkę na to, że co chwila jakiś sprzedawca będzie cię będzie zagadywał po niemiecku i angielsku, i jeszcze rosyjsku...serio! Antalya to dosyć słynne turystyczne miasto, szczególnie wśród Niemców i Rosjan, toteż nie ma co się dziwić licznym szyldom napisanym cyrylicą.
![]() |
czwartek, 4 lutego 2016
Konya – Ali (nie-Baba) i 24 latających derwiszów
Konya – z tym
miastem początkowo nie wiązaliśmy większych nadziei. Jest to
wielkie miasto i, według naszej mapy Turcji, nie mieliśmy tam
znaleźć szczególnych atrakcji... W czasie poszukiwań noclegu na
Couchsurfingu wiele osób pisało nam o jakimś festiwalu, który
miał się odbywać akurat w dzień naszej wizyty w Konya. Z czasem
dowiedziawszy się więcej na ten temat, skojarzyliśmy całą
sytuację... To z Konyi wzięli się tańczący panowie w białych
sukniach i doniczkach na głowach! A na poważnie... Zakon Wirujących
Derwiszów.
środa, 20 stycznia 2016
piątek, 15 stycznia 2016
Turcja - transport dalekobieżny
Podróżując po Turcji kilkakrotnie mieliśmy okazję skorzystać z autobusów międzymiastowych. Ceny przejażdżki nie są szczególnie wygórowane. Jadąc z Amasyi do Kayseri zapłaciliśmy 45 lirów od łebka. Odcinek, który przejechaliśmy ma ok. 400 km i pokonaliśmy go w ok. 7 godz.
Tymczasem kilka istotnych kwestii :)
1. Podróżując transportem publicznym w Turcji trzeba pamiętać, że dworce znajdują się zazwyczaj na obrzeżach miast. Często są to tak wielkie budynki, że wydają się być wręcz marnotrawstwem przestrzeni. Wewnątrz zobaczymy przede wszystkim biura różnych przewoźników, ze dwa bary i sklepik.
2. Z dworca często można dojechać do centrum za darmo korzystając z tzw. shuttle service.
3. Podczas jazdy co jakiś czas serwowane jest jedzenie (drobne przekąski) i picie, i jest to w cenie biletu.
4. Co jakiś czas serwowany jest także płyn do mycia rąk... początkowo nie wiedzieliśmy o co chodzi i odmówiliśmy... barbarzyńcy z północy;p
czwartek, 14 stycznia 2016
Kayseri
Podróżując
wgłąb Turcji spotkaliśmy się z dość surowym klimatem, m.in. z tego powodu zrezygnowaliśmy z autostopu na rzecz autobusów, które generalnie przebiły nasze najśmielsze oczekiwania!
Centralna część Turcji w większości położona jest ponad 1000 m n.p.m, toteż będąc w Kayseri w połowie listopada doświadczyliśmy przymrozków.Miasto jest naprawdę duże i mieszka tam około miliona osób. Z dworca (który oczywiście znajduje się na obrzeżach) dojechaliśmy do centrum shuttle busem, ponieważ każda z dużych firm obsługujących autobusy międzymiastowe oferuje darmowy dojazd minibusem do centrum.
Centralna część Turcji w większości położona jest ponad 1000 m n.p.m, toteż będąc w Kayseri w połowie listopada doświadczyliśmy przymrozków.Miasto jest naprawdę duże i mieszka tam około miliona osób. Z dworca (który oczywiście znajduje się na obrzeżach) dojechaliśmy do centrum shuttle busem, ponieważ każda z dużych firm obsługujących autobusy międzymiastowe oferuje darmowy dojazd minibusem do centrum.
piątek, 8 stycznia 2016
Sardynia - góry
Turyści przyjeżdżają na Sardynię zazwyczaj
po to, aby odpocząć na plażach, lub też pozwiedzać popularniejsze sardyńskie
miejscowości. Góry póki co są od nich wolne. Pod koniec czerwca wybraliśmy się
rejon Gennargentu, największego masywu górskiego na wyspie. Na szlaku
napotkaliśmy... jedynie pasterzy i zwierzęta. (Wyobraźmy sobie latem
jakiekolwiek góry w Polsce)!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
