Nie tak dawno na potrzeby jednego z seminariów (tak, jestem wiecznym studentem) nieco podrążyłam temat nuragów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sardynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sardynia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 lutego 2022
Nieco bardziej naukowo o nuragach na Sardynii
piątek, 8 stycznia 2016
Sardynia - góry
Turyści przyjeżdżają na Sardynię zazwyczaj
po to, aby odpocząć na plażach, lub też pozwiedzać popularniejsze sardyńskie
miejscowości. Góry póki co są od nich wolne. Pod koniec czerwca wybraliśmy się
rejon Gennargentu, największego masywu górskiego na wyspie. Na szlaku
napotkaliśmy... jedynie pasterzy i zwierzęta. (Wyobraźmy sobie latem
jakiekolwiek góry w Polsce)!
wtorek, 5 maja 2015
Sardynia - inne miejsca do koniecznego zobaczenia
Stintino i La Pelosa
Stintino to bardzo urokliwa portowa miejscowość na północno - zachodnim wybrzeżu Sardynii. Bezpośrednio można tam dojechać z Sassari i Porto Torres, a w sezonie także z Alghero. Uwaga! Autobusy nie kończą swojej trasy w Stintino, można nimi dojechać dalej, aż do La Pelosa! Tą plażę szczególnie polecamy poza sezonem, kiedy to bez przeciskania się przez tłumy można podziwiać piękne widoki. Widoczna z niej kamienna wieża pochodzi z XVI wieku, a na północ od niej znajduje się jeszcze kilka niezamieszkałych wysp, z których największa Asinara jest w całości objęta parkiem narodowym. Z plaży do Stintino wróciliśmy pieszo, powłóczyliśmy się tam po wąskich uliczkach, w kawiarni delektowaliśmy się ginsengiem.
Gdy już czekaliśmy na przystanku w pewnym momencie zatrzymał się autobus jadący w przeciwną stronę. Teoretycznie mieliśmy nim pojechać dopiero za 20 min, kiedy już dojedzie do La Pelosa i wróci do Stintino, jednak kierowca stwierdził, że nie mamy marznąć na przystanku i w ten sposób załapaliśmy się jeszcze na wieczorną przejażdżkę po wybrzeżu. Kierowca, bardzo sardyński, a co za tym idzie także bardzo rozmowny (w każdym autobusie jest kartka z napisem "nie zagaduj kierowcy"... powinno być raczej "nie zagaduj, kierowco" :) Opowiadał o Sardynii, swojej pracy i życiu, a przy okazji wypytywał nas. Oczywiście cała rozmowa odbywała się w języku włoskim. Kierowcy jednak nie zrażało nasze kaleczenie jego języka, przeciwnie, był zadowolony, że ma z kim pogadać i komu powiedzieć, że Sardynia to najpiękniejsze miejsce na świecie. W Porto Torres miał przerwę i zaprosił nas do baru. Pomimo, że była godzina 22 niemalże wszyscy pili kawę... nas może dziwić to w podobnym stopniu, jak Włochów ilość wypijanej przez nas herbaty.
Też się skusiliśmy na typowo włoski naparstek czarnej espresso, aby doładować akumulatory na czekający nas jeszcze tego dnia powrót do Alghero.
Gdy już czekaliśmy na przystanku w pewnym momencie zatrzymał się autobus jadący w przeciwną stronę. Teoretycznie mieliśmy nim pojechać dopiero za 20 min, kiedy już dojedzie do La Pelosa i wróci do Stintino, jednak kierowca stwierdził, że nie mamy marznąć na przystanku i w ten sposób załapaliśmy się jeszcze na wieczorną przejażdżkę po wybrzeżu. Kierowca, bardzo sardyński, a co za tym idzie także bardzo rozmowny (w każdym autobusie jest kartka z napisem "nie zagaduj kierowcy"... powinno być raczej "nie zagaduj, kierowco" :) Opowiadał o Sardynii, swojej pracy i życiu, a przy okazji wypytywał nas. Oczywiście cała rozmowa odbywała się w języku włoskim. Kierowcy jednak nie zrażało nasze kaleczenie jego języka, przeciwnie, był zadowolony, że ma z kim pogadać i komu powiedzieć, że Sardynia to najpiękniejsze miejsce na świecie. W Porto Torres miał przerwę i zaprosił nas do baru. Pomimo, że była godzina 22 niemalże wszyscy pili kawę... nas może dziwić to w podobnym stopniu, jak Włochów ilość wypijanej przez nas herbaty.
Też się skusiliśmy na typowo włoski naparstek czarnej espresso, aby doładować akumulatory na czekający nas jeszcze tego dnia powrót do Alghero.
piątek, 10 kwietnia 2015
Sardynia bardziej sardyńska
Sardynia bardziej sardyńska, czyli trochę o języku, tradycji, jedzeniu i miejscach, w których turysta jest rzadko występującym zjawiskiem.
Język sardyński
Im bardziej oddalamy się od wybrzeża i turystycznych miejscowości, tym łatwiej natrafić na język sardyński. Należy on do języków romańskich, jednak wcale nie wywodzi się z włoskiego! Językiem urzędowym na Sardynii jest włoski, używa się go w szkołach, urzędach, coraz częściej przy codziennej komunikacji, Sardyńczycy jednak starają się aby ich rodzimy język nie został zapomniany. Mieszkańcy wyspy mają świadomość, że dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic mogą nie wystarczyć, dlatego organizuje się na przykład wieczory poezji sardyńskiej.
sobota, 4 kwietnia 2015
Sardynia - Alghero i okolice
Nie był to taki zwykły wypad, a raczej odwiedzenie starych kątów. Jeszcze dwa lata temu to tu był nasz dom. Na Sardynii spędziliśmy prawie rok.
Samolot podchodząc do lądowania przebił się przez gęstą warstwę chmur. Sardynia przywitała nas lekką mżawką, lecz wiatr był zdecydowanie cieplejszy niż w Niemczech.
Lądując na Aeroporto Alghero należy zaopatrzyć się w bilet do miasta. I tu ważna uwaga! Kierowcy autobusów biletów nie sprzedają. Trzeba je kupić w automacie, w hali terminala. Cena dosyć korzystna - 1€, zwłaszcza że do centrum mamy 10 km.
Wysiedliśmy na Via Catalogna, a następnie swoje kroki skierowaliśmy na Stare Miasto. Latarnie na czas Wielkiego Postu przyozdobione są czerwonym materiałem. Klucząc wąskimi uliczkami dotarliśmy do nowego gmachu wydziału architektury w Alghero. Tutaj spotkaliśmy się z przyjaciółmi. Nocowaliśmy u Sereny. Jej mieszkanie jest typowo sardyńskie: okiennice w okna, wysokie sufity, centralnego ogrzewania brak, w kuchni trzy moki:).
Z okazji naszej wizyty na Sardynii, przygotowaliśmy dla Was krótki, subiektywny przewodnik:).
Alghero
Z okazji naszej wizyty na Sardynii, przygotowaliśmy dla Was krótki, subiektywny przewodnik:).
Alghero
Stare miasto
Centro storico położone jest na wciętym w morze cyplu. Od jego strony miasto obwarowane jest wysokimi bastionami, stanowiącymi dzisiaj deptak. Ulice starego Alghero są wąskie, jak to zwykle bywa we włoskich miastach. Nieraz zobaczyć tu można suszące się w poprzek ulicy pranie (nawet zimą).
czwartek, 8 stycznia 2015
Trochę Sardynii ze szkicownika
Trochę subiektywnych spostrzeżeń i trochę włóczykijowych bazgrołów, czyli o wszystkim i o niczym (ale sardyńskim!) mniej lub bardziej trafnie przedstawione przy pomocy rysunków.
WIDOKI
![]() |
| Widok ze wzgórza przy Valverde. Wzgórze niczym Giewont, z krzyżem na szczycie. Jednego, oficjalnego na górę szlaku oczywiście brak. Niknącymi ścieżynami trzeba przedzierać się przez kaktusy. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)

