Nie tak dawno na potrzeby jednego z seminariów (tak, jestem wiecznym studentem) nieco podrążyłam temat nuragów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 lutego 2022
Nieco bardziej naukowo o nuragach na Sardynii
piątek, 27 kwietnia 2018
Co zobaczyć w Trydencie
Przechadzając się pierwszego dnia ulicami Trydentu „coś” wydawało mi się innego od znanych mi włoskich miast. Wprawdzie atmosfera jest włoska, jednak czuć wpływy niemieckiego porządku. Wszystko podejrzanie zadbane, uporządkowane, brak publicznie suszącego się prania! ;) Trydent to niewielkie, lecz całkiem ciekawe miasto, a dodatkowego uroku dodają mu okoliczne góry. Jest stolicą regionu Trydent - Górna Adyga, po włosku Trentino - Alto Adige. Może miasto nie jest aż tak fascynujące, żeby specjalnie organizować tam wyjazd (lotniska, na których lądują tanie linie są dość daleko), jednak przy okazji wyjazdu w Dolomity na pewno warto zatrzymać się tu na dzień lub dwa.
piątek, 20 kwietnia 2018
Nie tylko Dolomity, czyli po włoskiej stronie Alp
Monte Bondone
Do Trydentu wybrałem się na początku kwietnia. Po zwiedzaniu miasta przyszedł czas na wypad w góry. Monte Bondone to właściwie nie jeden szczyt, lecz cały masyw górski na południowy-zachód od Trydentu. W informacji turystycznej dowiedziałem się, że na górze leży śnieg. Pomyślałem wtedy, że pewnie chodzi dopiero o wysokość ponad 2000 m n.p.m. W końcu jesteśmy na południe od Alp...
niedziela, 27 sierpnia 2017
Ekspres lombardzki. Mediolan - Lago di Como - Bergamo
Dziwnym trafem złożyło się, że
loty w środku sierpnia loty z Niemiec do Bergamo były bardzo tanie.
Musiałem wprawdzie dojechać do leżącego na końcu świata
lotniska Weeze, ale nadal się to opłacało. Po sennym, porannym locie trzeba było
ogarnąć dalsze działanie. Obok strefy przylotów na
lotnisku Orio al Serio trafiłem na kasę biletową. Za dojazd do
centrum Mediolanu płaci się 5 € w jedną stronę. Po wyjściu z
terminala nietrudno znaleźć autobus, kierowcy głośno informują
turystów, że jadą do Mediolanu i kiedy odjeżdżają.
Mediolan
Autobusy dojeżdżają pod mediolański
dworzec główny (Stazione Centrale). Postanowiłem najpierw się tam
trochę rozejrzeć. Następnego dnia miałem jechać stamtąd
pociągiem, więc chciałem się zorientować gdzie są kasy, a gdzie
perony. No i poczułem się jak w jakimś pałacu... Bogactwo
dekoracji i monumentalizm robią wrażenie. To taka zapowiedź, czego
mogę się spodziewać w Mediolanie.
niedziela, 28 czerwca 2015
Florencja - Piza
Prawdopodobnie najsłynniejszym zabytkiem
Florencji jest górująca nad miastem katedra Santa Maria del Fiore. Większość
osób kojarzy ją z wczesnorenesansową kopułą projektu Brunelleschiego, jednak
pozostałe elementy świątyni również są interesujące.
Co ciekawe, najbardziej
charakterystyczne elementy katedry pochodzą z różnych epok: baptysterium z X wieku,
gotycka dzwonnica i ukończona dopiero w XIX wieku fasada. Wśród florenckich
kościołów, do ważniejszych zalicza się również Santa Maria Novella, Santa Croce
i San Lorenzo wraz z kaplicą Medyceuszy.
sobota, 20 czerwca 2015
Autostop. Parma - Bolonia.
Autostopem po Włoszech
Parma - Bolonia
wtorek, 5 maja 2015
Sardynia - inne miejsca do koniecznego zobaczenia
Stintino i La Pelosa
Stintino to bardzo urokliwa portowa miejscowość na północno - zachodnim wybrzeżu Sardynii. Bezpośrednio można tam dojechać z Sassari i Porto Torres, a w sezonie także z Alghero. Uwaga! Autobusy nie kończą swojej trasy w Stintino, można nimi dojechać dalej, aż do La Pelosa! Tą plażę szczególnie polecamy poza sezonem, kiedy to bez przeciskania się przez tłumy można podziwiać piękne widoki. Widoczna z niej kamienna wieża pochodzi z XVI wieku, a na północ od niej znajduje się jeszcze kilka niezamieszkałych wysp, z których największa Asinara jest w całości objęta parkiem narodowym. Z plaży do Stintino wróciliśmy pieszo, powłóczyliśmy się tam po wąskich uliczkach, w kawiarni delektowaliśmy się ginsengiem.
Gdy już czekaliśmy na przystanku w pewnym momencie zatrzymał się autobus jadący w przeciwną stronę. Teoretycznie mieliśmy nim pojechać dopiero za 20 min, kiedy już dojedzie do La Pelosa i wróci do Stintino, jednak kierowca stwierdził, że nie mamy marznąć na przystanku i w ten sposób załapaliśmy się jeszcze na wieczorną przejażdżkę po wybrzeżu. Kierowca, bardzo sardyński, a co za tym idzie także bardzo rozmowny (w każdym autobusie jest kartka z napisem "nie zagaduj kierowcy"... powinno być raczej "nie zagaduj, kierowco" :) Opowiadał o Sardynii, swojej pracy i życiu, a przy okazji wypytywał nas. Oczywiście cała rozmowa odbywała się w języku włoskim. Kierowcy jednak nie zrażało nasze kaleczenie jego języka, przeciwnie, był zadowolony, że ma z kim pogadać i komu powiedzieć, że Sardynia to najpiękniejsze miejsce na świecie. W Porto Torres miał przerwę i zaprosił nas do baru. Pomimo, że była godzina 22 niemalże wszyscy pili kawę... nas może dziwić to w podobnym stopniu, jak Włochów ilość wypijanej przez nas herbaty.
Też się skusiliśmy na typowo włoski naparstek czarnej espresso, aby doładować akumulatory na czekający nas jeszcze tego dnia powrót do Alghero.
Gdy już czekaliśmy na przystanku w pewnym momencie zatrzymał się autobus jadący w przeciwną stronę. Teoretycznie mieliśmy nim pojechać dopiero za 20 min, kiedy już dojedzie do La Pelosa i wróci do Stintino, jednak kierowca stwierdził, że nie mamy marznąć na przystanku i w ten sposób załapaliśmy się jeszcze na wieczorną przejażdżkę po wybrzeżu. Kierowca, bardzo sardyński, a co za tym idzie także bardzo rozmowny (w każdym autobusie jest kartka z napisem "nie zagaduj kierowcy"... powinno być raczej "nie zagaduj, kierowco" :) Opowiadał o Sardynii, swojej pracy i życiu, a przy okazji wypytywał nas. Oczywiście cała rozmowa odbywała się w języku włoskim. Kierowcy jednak nie zrażało nasze kaleczenie jego języka, przeciwnie, był zadowolony, że ma z kim pogadać i komu powiedzieć, że Sardynia to najpiękniejsze miejsce na świecie. W Porto Torres miał przerwę i zaprosił nas do baru. Pomimo, że była godzina 22 niemalże wszyscy pili kawę... nas może dziwić to w podobnym stopniu, jak Włochów ilość wypijanej przez nas herbaty.
Też się skusiliśmy na typowo włoski naparstek czarnej espresso, aby doładować akumulatory na czekający nas jeszcze tego dnia powrót do Alghero.
sobota, 18 kwietnia 2015
Werona & Bergamo
Ostatnią północnowłoską relację urwaliśmy w
momencie podróży pociągiem z Wenecji do Werony. Pierwszym
skojarzeniem związanym
z Weroną będą oczywiście Romeo i Julia. Jednak nawet osoby zupełnie
niezainteresowane szekspirowskim dramatem i nieczułe na romantyczne porywy mogą
znaleźć w Weronie coś dla siebie. Miasto o liczącej ponad 2 tysiące lat
historii pełne jest zabytków z różnych epok.
Pierwszym
rzeczą, na którą zwróciliśmy uwagę zmierzając z dworca
Verona Porta Nuova na stare miasto, były błyszczące w oddali szczyty
alpejskiego podgórza. Po pokonaniu szerokiej alei dotarliśmy do najstarszej części miasta.
Reprezentatywny Piazza Bra jest jednym z ważniejszych placów
w mieście. Nazwa jest
skrótem od słowa breit - szeroki (wbrew pozorom to nie z niemieckiego,
lecz z dawno wymarłego języka longobardzkiego). Przy Piazza Bra znajduje się
amfiteatr z czasów rzymskich, jedna z większych zachowanych budowli tego
typu. Amfiteatr jest obecnie regularnie wykorzystywany na cele przedstawień i
koncertów.
Ruszyliśmy na spacer po mieście. Po dwóch
dniach w Wenecji znowu musieliśmy przyzwyczaić się do unikania przejeżdżających wąskimi uliczkami
samochodów ;p. Architektoniczną ciekawostką, jaką można zauważyć w Weronie są kościoły z
pasiastymi fasadami, wykonanego z marmuru przeplatanego cegłą. Niestety wstęp
do większości werońskich kościołów jest płatny.
niedziela, 12 kwietnia 2015
Wenecja po naszemu
Wylądowaliśmy na lotnisku Treviso. Od Wenecji dzieliło nas jeszcze 30 kilometrów. Stanęliśmy przyległej do lotniska szosie, łapiąc stop do miasta. Po niezbyt długim czasie oczekiwania udało nam się szczęśliwie znaleźć transport bezpośrednio do celu. Naszym kierowcą był rodowity mieszkaniec Wenecji, który powiedział nam, że to trudne miasto do życia, a dobre do odwiedzenia.
Miasto bez transportu kołowego
Po przejechaniu przez bardzo długi most, łączący historyczną Wenecję ze stałym lądem, wysiedliśmy na Piazzale Roma, czyli najdalej jak było to możliwe. Do dalszych rejonów miasta samochody, a nawet popularne we Włoszech skutery, nie mają już dostępu. Zarówno mieszkańcy, jak i odwiedzający pozostawiają swoje auta na wielkich parkingach. Pozostają własne nogi i... oczywiście transport wodny. O weneckich gondolach słyszało niemal każde dziecko, również tramwaj wodny mieści się w granicach wyobraźni, natomiast naprawdę w Wenecji pływa praktycznie wszystko: wodne karetki, wodne ciężarówki, wodne taksówki, wodne śmieciarki. Obserwowanie tego powszedniego ruch na weneckich kanałach może być ciekawsze od podziwiania eleganckich gondoli...
Korek na drodze Pływający warzywniak:)
piątek, 10 kwietnia 2015
Sardynia bardziej sardyńska
Sardynia bardziej sardyńska, czyli trochę o języku, tradycji, jedzeniu i miejscach, w których turysta jest rzadko występującym zjawiskiem.
Język sardyński
Im bardziej oddalamy się od wybrzeża i turystycznych miejscowości, tym łatwiej natrafić na język sardyński. Należy on do języków romańskich, jednak wcale nie wywodzi się z włoskiego! Językiem urzędowym na Sardynii jest włoski, używa się go w szkołach, urzędach, coraz częściej przy codziennej komunikacji, Sardyńczycy jednak starają się aby ich rodzimy język nie został zapomniany. Mieszkańcy wyspy mają świadomość, że dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic mogą nie wystarczyć, dlatego organizuje się na przykład wieczory poezji sardyńskiej.
sobota, 4 kwietnia 2015
Sardynia - Alghero i okolice
Nie był to taki zwykły wypad, a raczej odwiedzenie starych kątów. Jeszcze dwa lata temu to tu był nasz dom. Na Sardynii spędziliśmy prawie rok.
Samolot podchodząc do lądowania przebił się przez gęstą warstwę chmur. Sardynia przywitała nas lekką mżawką, lecz wiatr był zdecydowanie cieplejszy niż w Niemczech.
Lądując na Aeroporto Alghero należy zaopatrzyć się w bilet do miasta. I tu ważna uwaga! Kierowcy autobusów biletów nie sprzedają. Trzeba je kupić w automacie, w hali terminala. Cena dosyć korzystna - 1€, zwłaszcza że do centrum mamy 10 km.
Wysiedliśmy na Via Catalogna, a następnie swoje kroki skierowaliśmy na Stare Miasto. Latarnie na czas Wielkiego Postu przyozdobione są czerwonym materiałem. Klucząc wąskimi uliczkami dotarliśmy do nowego gmachu wydziału architektury w Alghero. Tutaj spotkaliśmy się z przyjaciółmi. Nocowaliśmy u Sereny. Jej mieszkanie jest typowo sardyńskie: okiennice w okna, wysokie sufity, centralnego ogrzewania brak, w kuchni trzy moki:).
Z okazji naszej wizyty na Sardynii, przygotowaliśmy dla Was krótki, subiektywny przewodnik:).
Alghero
Z okazji naszej wizyty na Sardynii, przygotowaliśmy dla Was krótki, subiektywny przewodnik:).
Alghero
Stare miasto
Centro storico położone jest na wciętym w morze cyplu. Od jego strony miasto obwarowane jest wysokimi bastionami, stanowiącymi dzisiaj deptak. Ulice starego Alghero są wąskie, jak to zwykle bywa we włoskich miastach. Nieraz zobaczyć tu można suszące się w poprzek ulicy pranie (nawet zimą).
Subskrybuj:
Posty (Atom)




