Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lutego 2022

Nieco bardziej naukowo o nuragach na Sardynii

Nie tak dawno na potrzeby jednego z seminariów (tak, jestem wiecznym studentem) nieco podrążyłam temat nuragów.

"Jeśli podróżny zwiedzający Sardynię przybył jedynie w celu zobaczenia tego, co tak obficie znalazł we Włoszech, to jest miast i pomników, prędko przebiegłby Kaliari, a sądząc z tego miasta o reszcie wyspy, odpłynąłby za dni kilka. Lecz w tej podróży trzeba poznać lud, o którym dotąd pisano, wybadać opóźnioną cywilizację, zastanowić się nad obyczajami, których nigdzie indziej się nie znajdzie. Porównując Sardynię z Korsyką i innymi wyspami Śródziemnego Morza, przyznać musimy, iż trudno znaleźć drugą taką krainę (...) znajdujemy w niej rozmaitość gór, pokładów i płodów kopalnych, a chociaż pomniki znajdujące się w niej nie są ani liczne ani piękne, jak we Włoszech, są jednak bardzo ważne pod względem ich początku i dalekiej starożytności. Pomiędzy tymi zwaliskami, szczególniej odznaczają się tak zwane Nuragi, budowy Cyklopów albo Pelazgów, składające się z połączenia wielkich głazów, bez żadnego cementu. Uczeni nie zgadzają się w jakim celu były budowane, lecz nie można zaprzeczyć, iż należą do bardzo odległej epoki."

piątek, 27 kwietnia 2018

Co zobaczyć w Trydencie



Przechadzając się pierwszego dnia ulicami Trydentu „coś” wydawało mi się innego od znanych mi włoskich miast. Wprawdzie atmosfera jest włoska, jednak czuć wpływy niemieckiego porządku. Wszystko podejrzanie zadbane, uporządkowane, brak publicznie suszącego się prania! ;) Trydent to niewielkie, lecz całkiem ciekawe miasto, a dodatkowego uroku dodają mu okoliczne góry. Jest stolicą regionu Trydent - Górna Adyga, po włosku Trentino - Alto Adige. Może miasto nie jest aż tak fascynujące, żeby specjalnie organizować tam wyjazd (lotniska, na których lądują tanie linie są dość daleko), jednak przy okazji wyjazdu w Dolomity na pewno warto zatrzymać się tu na dzień lub dwa.

piątek, 20 kwietnia 2018

Nie tylko Dolomity, czyli po włoskiej stronie Alp

Monte Bondone



Do Trydentu wybrałem się na początku kwietnia. Po zwiedzaniu miasta przyszedł czas na wypad w góry. Monte Bondone to właściwie nie jeden szczyt, lecz cały masyw górski na południowy-zachód od Trydentu. W informacji turystycznej dowiedziałem się, że na górze leży śnieg. Pomyślałem wtedy, że pewnie chodzi dopiero o wysokość ponad 2000 m n.p.m. W końcu jesteśmy na południe od Alp...

niedziela, 27 sierpnia 2017

Ekspres lombardzki. Mediolan - Lago di Como - Bergamo

Dziwnym trafem złożyło się, że loty w środku sierpnia loty z Niemiec do Bergamo były bardzo tanie. Musiałem wprawdzie dojechać do leżącego na końcu świata lotniska Weeze, ale nadal się to opłacało. Po sennym, porannym locie trzeba było ogarnąć dalsze działanie. Obok strefy przylotów na lotnisku Orio al Serio trafiłem na kasę biletową. Za dojazd do centrum Mediolanu płaci się 5 € w jedną stronę. Po wyjściu z terminala nietrudno znaleźć autobus, kierowcy głośno informują turystów, że jadą do Mediolanu i kiedy odjeżdżają.

Mediolan

Autobusy dojeżdżają pod mediolański dworzec główny (Stazione Centrale). Postanowiłem najpierw się tam trochę rozejrzeć. Następnego dnia miałem jechać stamtąd pociągiem, więc chciałem się zorientować gdzie są kasy, a gdzie perony. No i poczułem się jak w jakimś pałacu... Bogactwo dekoracji i monumentalizm robią wrażenie. To taka zapowiedź, czego mogę się spodziewać w Mediolanie.

niedziela, 28 czerwca 2015

Florencja - Piza

Gdy znaleźliśmy się po drugiej stronie Apeninów, w stolicy Toskanii, już na pierwszy rzut oka widać było różnicę w porównaniu z odwiedzonymi dzień wcześniej miastami. Duża ilość turystów we Florencji może być denerwująca, ale rzeczywiście jest tam co oglądać. O ile świetność Bolonii przypadała na średniowiecze, rozkwit Florencji nastąpił w czasach renesansu. Tworzyli tu między innymi Leonardo da Vinci i Michał Anioł.
Prawdopodobnie najsłynniejszym zabytkiem Florencji jest górująca nad miastem katedra Santa Maria del Fiore. Większość osób kojarzy ją z wczesnorenesansową kopułą projektu Brunelleschiego, jednak pozostałe elementy świątyni również są interesujące. 

Co ciekawe, najbardziej charakterystyczne elementy katedry pochodzą z różnych epok: baptysterium z X wieku, gotycka dzwonnica i ukończona dopiero w XIX wieku fasada. Wśród florenckich kościołów, do ważniejszych zalicza się również Santa Maria Novella, Santa Croce i San Lorenzo wraz z kaplicą Medyceuszy.

sobota, 20 czerwca 2015

Autostop. Parma - Bolonia.

Autostopem po Włoszech
Parma - Bolonia
Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w Parmie. Po nocce spędzonej na trawniku pod Palazzo della Pilotta (niestety tamtejsze lotnisko zamykane jest na noc) zwiedziliśmy miasto... Parma, czyli ojczyzna parmezanu i szynki parmeńskiej... Widok tutejszych delikatesów może w pierwszym momencie lekko szokować, szczególnie biorąc pod uwagę dużą ilość szynki w postaci zwisających z sufitu potężnych udźców. Po spacerze i kawie skierowaliśmy się na obrzeża miasta aby złapać stopa w kierunku Bolonii. Mieliśmy do pokonania około 90 km, a nasza trasa pokrywała się z starożytną rzymską drogą Via Aemilia. Był to ważny szlak łączący wybrzeże Adriatyku z północną Italią. Miasta znajdujące się przy drodze mają antyczny rodowód i do dzisiejszych czasów w układzie ulic widać widoczny jest przebieg Via Aemilia.

wtorek, 5 maja 2015

Sardynia - inne miejsca do koniecznego zobaczenia

Stintino i La Pelosa

Stintino to bardzo urokliwa portowa miejscowość na północno - zachodnim wybrzeżu Sardynii. Bezpośrednio można tam dojechać z Sassari i Porto Torres, a w sezonie także z Alghero. Uwaga! Autobusy nie kończą swojej trasy w Stintino, można nimi dojechać dalej, aż do La Pelosa! Tą plażę szczególnie polecamy poza sezonem, kiedy to bez przeciskania się przez tłumy można podziwiać piękne widoki. Widoczna z niej kamienna wieża pochodzi z XVI wieku, a na północ od niej znajduje się jeszcze kilka niezamieszkałych wysp, z których największa Asinara jest w całości objęta parkiem narodowym. Z plaży do Stintino wróciliśmy pieszo, powłóczyliśmy się tam po wąskich uliczkach, w kawiarni delektowaliśmy się ginsengiem. 

Gdy już czekaliśmy na przystanku w pewnym momencie zatrzymał się autobus jadący w przeciwną stronę. Teoretycznie mieliśmy nim pojechać dopiero za 20 min, kiedy już dojedzie do La Pelosa i wróci do Stintino, jednak kierowca stwierdził, że nie mamy marznąć na przystanku i w ten sposób załapaliśmy się jeszcze na wieczorną przejażdżkę po wybrzeżu. Kierowca, bardzo sardyński, a co za tym idzie także bardzo rozmowny (w każdym autobusie jest kartka z napisem "nie zagaduj kierowcy"... powinno być raczej "nie zagaduj, kierowco" :) Opowiadał o Sardynii, swojej pracy i życiu, a przy okazji wypytywał nas. Oczywiście cała rozmowa odbywała się w języku włoskim. Kierowcy jednak nie zrażało nasze kaleczenie jego języka, przeciwnie, był zadowolony, że ma z kim pogadać i komu powiedzieć, że Sardynia to najpiękniejsze miejsce na świecie. W Porto Torres miał przerwę i zaprosił nas do baru. Pomimo, że była godzina 22 niemalże wszyscy pili kawę... nas może dziwić to w podobnym stopniu, jak Włochów ilość wypijanej przez nas herbaty. 
Też się skusiliśmy na typowo włoski naparstek czarnej espresso, aby doładować akumulatory na czekający nas jeszcze tego dnia powrót do Alghero.

sobota, 18 kwietnia 2015

Werona & Bergamo

Ostatnią północnowłoską relację urwaliśmy w momencie podróży pociągiem z Wenecji do Werony. Pierwszym skojarzeniem związanym z Weroną będą oczywiście Romeo i Julia. Jednak nawet osoby zupełnie niezainteresowane szekspirowskim dramatem i nieczułe na romantyczne porywy mogą znaleźć w Weronie coś dla siebie. Miasto o liczącej ponad 2 tysiące lat historii pełne jest zabytków z różnych epok.

Pierwszym rzeczą, na którą zwróciliśmy uwagę zmierzając z dworca Verona Porta Nuova na stare miasto, były błyszczące w oddali szczyty alpejskiego podgórza. Po pokonaniu szerokiej alei dotarliśmy do najstarszej części miasta. Reprezentatywny Piazza Bra jest jednym z ważniejszych placów w mieście. Nazwa jest skrótem od słowa breit - szeroki (wbrew pozorom to nie z niemieckiego, lecz z dawno wymarłego języka longobardzkiego). Przy Piazza Bra znajduje się amfiteatr z czasów rzymskich, jedna z większych zachowanych budowli tego typu. Amfiteatr jest obecnie regularnie wykorzystywany na cele przedstawień i koncertów.


Ruszyliśmy na spacer po mieście. Po dwóch dniach w Wenecji znowu musieliśmy przyzwyczaić się do unikania przejeżdżających wąskimi uliczkami samochodów ;p. Architektoniczną ciekawostką, jaką można zauważyć w Weronie są kościoły z pasiastymi fasadami, wykonanego z marmuru przeplatanego cegłą. Niestety wstęp do większości werońskich kościołów jest płatny.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Wenecja po naszemu

Wylądowaliśmy na lotnisku Treviso. Od Wenecji dzieliło nas jeszcze 30 kilometrów. Stanęliśmy przyległej do lotniska szosie, łapiąc stop do miasta. Po niezbyt długim czasie oczekiwania udało nam się szczęśliwie znaleźć transport bezpośrednio do celu. Naszym kierowcą był rodowity mieszkaniec Wenecji, który powiedział nam, że to trudne miasto do życia, a dobre do odwiedzenia. 

Miasto bez transportu kołowego
Po przejechaniu przez bardzo długi most, łączący historyczną Wenecję ze stałym lądem, wysiedliśmy na Piazzale Roma, czyli najdalej jak było to możliwe. Do dalszych rejonów miasta samochody, a nawet popularne we Włoszech skutery, nie mają już dostępu. Zarówno mieszkańcy, jak i odwiedzający pozostawiają swoje auta na wielkich parkingach. Pozostają własne nogi i... oczywiście transport wodny.  O weneckich gondolach słyszało niemal każde dziecko, również tramwaj wodny mieści się w granicach wyobraźni, natomiast naprawdę w Wenecji pływa praktycznie wszystko: wodne karetki, wodne ciężarówki, wodne taksówki, wodne śmieciarki. Obserwowanie tego powszedniego ruch na weneckich kanałach może być ciekawsze od podziwiania eleganckich gondoli...

Korek na drodze                                                                      Pływający warzywniak:) 

piątek, 10 kwietnia 2015

Sardynia bardziej sardyńska

Sardynia bardziej sardyńska, czyli trochę o języku, tradycji, jedzeniu i miejscach, w których turysta jest rzadko występującym zjawiskiem. 

Język sardyński
Im bardziej oddalamy się od wybrzeża i turystycznych miejscowości, tym łatwiej natrafić na język sardyński. Należy on do języków romańskich, jednak wcale nie wywodzi się z włoskiego! Językiem urzędowym na Sardynii jest włoski, używa się go w szkołach, urzędach, coraz częściej przy codziennej komunikacji, Sardyńczycy jednak starają się aby ich rodzimy język nie został zapomniany. Mieszkańcy wyspy mają świadomość, że dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic mogą nie wystarczyć, dlatego organizuje się na przykład wieczory poezji sardyńskiej.

sobota, 4 kwietnia 2015

Sardynia - Alghero i okolice

Nie był to taki zwykły wypad, a raczej odwiedzenie starych kątów. Jeszcze dwa lata temu to tu był nasz dom. Na Sardynii spędziliśmy prawie rok.

Samolot podchodząc do lądowania przebił się przez gęstą warstwę chmur. Sardynia przywitała nas lekką mżawką, lecz wiatr był zdecydowanie cieplejszy niż w Niemczech.
Lądując na Aeroporto Alghero należy zaopatrzyć się w bilet do miasta. I tu ważna uwaga! Kierowcy autobusów biletów nie sprzedają. Trzeba je kupić w automacie, w hali terminala. Cena dosyć korzystna - 1€, zwłaszcza że do centrum mamy 10 km.
Wysiedliśmy na Via Catalogna, a następnie swoje kroki skierowaliśmy na Stare Miasto. Latarnie na czas Wielkiego Postu przyozdobione są czerwonym materiałem. Klucząc wąskimi uliczkami dotarliśmy do nowego gmachu wydziału architektury w Alghero. Tutaj spotkaliśmy się z przyjaciółmi. Nocowaliśmy u Sereny. Jej mieszkanie jest typowo sardyńskie: okiennice w okna, wysokie sufity, centralnego ogrzewania brak, w kuchni trzy moki:)

Z okazji naszej wizyty na Sardynii, przygotowaliśmy dla Was krótki, subiektywny przewodnik:).

Alghero

Stare miasto
Centro storico położone jest na wciętym w morze cyplu. Od jego strony miasto obwarowane jest wysokimi bastionami, stanowiącymi dzisiaj deptak. Ulice starego Alghero są wąskie, jak to zwykle bywa we włoskich miastach. Nieraz zobaczyć tu można suszące się w poprzek ulicy pranie (nawet zimą).