niedziela, 20 września 2015
Zagłębie Ruhry
czwartek, 17 września 2015
Co warto zobaczyć w Westfalii?
Teraz przyjrzymy się kilku ciekawszym miejscom :)
niedziela, 13 września 2015
Nadrenia Północna-Westfalia
Nadrenia Północna-Westfalia jest nazwą, która u większości osób spoza Niemiec wywołuje niewiele skojarzeń. Polski wariant właściwie wywołuje nawet wątpliwości, czy to Nadrenia jest „Północna”, czy może jednak Westfalia. Dopiero wymienienie kilku miast, jak Kolonia, Düsseldorf lub Dortmund mówi zazwyczaj coś więcej ;). Ogromne zagęszczenie miast sprawia, że Nadrenia Północna-Westfalia to najludniejszy kraj związkowy w Niemczech. Oprócz Zagłębia Ruhry, największego obszaru przemysłowego, land ten ma do zaoferowania też spokojniejsze rejony. Nieco na uboczu leży górzysty Sauerland, rowerowy Münster czy Paderborn, w którym mieliśmy okazję mieszkać przez ostatni rok.
środa, 2 września 2015
Solny gród i solny kurort
Pod koniec naszej lipcowej podróży trafiliśmy jeszcze w dwa miejsca, o których warto wspomnieć. Jedno jest bawarskim miasteczkiem, drugie ruchliwym austriackim miastem... Jedno odwiedzają przede wszystkim niemieccy emeryci - bywalcy uzdrowisk, a do drugiego ciągną wycieczki z różnych krajów. Tym co łączy obydwa miasta jest solna historia... no i może jeszcze Mozartkugeln ;p Ruszamy do Bad Reichenhall - solnego kurortu i Salzburga - solnego grodu.
Słone bogactwo Bad Reichenhall
Bad Reichenhall znane jest w Niemczech głównie z produkcji soli. Poza tym jest to kurort dla bardziej zamożnych kuracjuszy. Gdy dojeżdżaliśmy z Berchtesgaden do Bad Reichenhall, naszą uwagę zwrócił duży zespół ceglanych budynków. Jak się okazało, to dawna salina, czyli miejsce w którym uzyskiwano sól poprzez odparowanie solanki. Kawałek od centrum znajdują się wciąż działające zakłady produkcji soli. Trzeba przyznać, że działają całkiem sprawnie! Słony kawałek Bad Reichenhall można znaleźć w niejednej niemieckiej solniczce. Prawdopodobnie z tej właśnie przyczyny w mieście na jednym z rond postawiono spory pomnik... solniczki!
środa, 26 sierpnia 2015
Łupków - miejsce co najmniej magiczne!
niedziela, 16 sierpnia 2015
Odnośnie autostopa
Ostatnio
mieliśmy okazję podróżowania autostopem po południowych Niemczech. Początkowo
sceptycznie podeszliśmy do tematu, no bo to przecież snobistyczna Bawaria,
gdzie ponoć każdy na 18 urodziny dostaje własny samochód... ale spotkaliśmy się
z całkowitym zaskoczeniem, pozytywnym!
Autostopowanie potrafi przyprawić człowieka o wszelkie skrajne odczucia,
od wybuchów euforii po totalną załamkę.
Jako że już trochę Europy w ten sposób zjeździliśmy postanowiliśmy opisać kilka
subiektywnych odczuć i rad na temat stopa.
Polska,
Niemcy, Czechy, Holandia, Szwecja, Włochy, Hiszpania, Belgia, Francja, Anglia i
Szwajcaria - tam autostopowaliśmy.
środa, 12 sierpnia 2015
Liborifest i inne festy
Niedawno zakończył się u nas
Liborifest... trwał ponad tydzień powodując wycięcie centrum z komunikacji
miejskiej oraz zalanie go tysiącami osób.
Już w zeszłym roku idąc do
Finisterry zaobserwowaliśmy to dziwne zamiłowanie Niemców do tego typu imprez.
Szliśmy od miasteczka do miasteczka i wielokrotnie natrafialiśmy na festy. Fest? Trudno przełożyć to słowo na
polski... Dosłownie oznacza "święto", lecz w praktyce coś w stylu raczej większego lub mniejszego jarmarku, wiążącego się z większą ilością straganów (z piwem, kiełbasą i innymi uwielbianymi przez miejscowych specjałami), karuzeli, scen koncertowych, dziwnych instalacji. Wszystko powiewa czystym kiczem, którego Niemcy bynajmniej za kiczowaty nie uznają ;P
środa, 5 sierpnia 2015
W bawarskich Alpach. Zjawiskowe Königssee i ambitne szlaki.
Wciśnięte
pomiędzy alpejskie szczyty, nieduże Berchtesgaden, dało swoją nazwę całemu
powiatowi (Berchtesgadener Land) oraz najbardziej malowniczemu masywowi górskiemu w niemieckich Alpach. Niemal z każdego punktu miejscowości widoczny
jest Watzmann (2713 mnpm), najwyższy szczyt po niemieckiej stronie Alp Berchtesgadeńskich. Tutaj przyjeżdżał Adolf
Hitler, który odpoczywał w nieistniejącej już górskiej willi. Do dzisiejszych
czasów zachowała się natomiast herbaciarnia na szczycie Kehlstein, podarowana
dyktatorowi z okazji 50 urodzin... Nas jednak bardziej zainteresowało górskie jezioro Königssee,
położone kilka kilometrów na południe od Berchtesgaden.
wtorek, 28 lipca 2015
Wyprawa do Bawarii. Tradycje, góry i browar w szkole.
Bawaria jest
największym krajem związkowym w Niemczech i dzieli się na wiele regionów. Bywaliśmy już we wielu zakątkach tego landu,
ale dopiero w tym roku udaliśmy się do Górnej Bawarii (niem. Oberbayern), gdzie
„bawarskość” osiąga swoje maksimum. Region ten obejmuje Monachium i tereny
położone na południe od miasta. O Monachium pisaliśmy w osobnym artykule, teraz
opowiemy o rejonach podalpejskich, o tradycjach oraz o samych górach...
Bawarski sznyt
Bawaria jest
regionem w którym niezwykle silne są lokalne tradycje. Dzięki temu, że
mieszkańcy nadal kultywują tamtejsze obyczaje, kultura Bawarii nie została na
razie zamknięta w skansenach.
Na początku
warto wspomnieć o bawarskich strojach. Bawarczycy nadal zakładają swój
tradycyjny ubiór z okazji ważniejszych uroczystości, ale nie tylko. We wielu
lokalach gastronomicznych kelnerki obsługują gości ubrane w dirndl, barwny strój noszony zarówno po
niemieckiej, jak i austriackiej stronie Alp. Oczywiście w każdym regionie ubiór
jest nieco inny, nawet na terenie samej Bawarii występują jego zróżnicowane
warianty. W przypadku męskiego stroju nieodłącznymi elementami są skórzane
spodenki na szelkach (Lederhose).
Dumniejsi Bawarczycy zakładają takie spodenki również bez szczególnej okazji,
np. po prostu wybierając się na niedzielny spacer po mieście.
Dumą Bawarii
jest również kuchnia, która do najlżejszych nie należy. Niezawodny w poznaniu
lokalnej kuchni okazał się Couchsurfing. Goszczący nas w miejscowości Gmund am
Tegernsee Barbara i Raphael zaserwowali nam tradycyjne bawarskie śniadanie. Jada się tam białą
kiełbasę (Weißwurst), przyprawioną przeznaczoną specjalnie do tego celu słodką
musztardą. Do przegryzienia oczywiście tradycyjny bawarski precel. My wprawdzie
do śniadania piliśmy banalną kawę, ale prawdziwy Bawarczyk popił by je zapewne
piwem. I to wcale nie żart! :)
![]() |
| Źródło: Flickr.com |
sobota, 25 lipca 2015
München
Z Paderborn (tam teraz mieszkamy) do Monachium udało nam się dotrzeć, płacąc 1 euro od łebka. Częściowo autostopem, a częściowo Megabusem, który dopiero raczkuje w Niemczech i dlatego oferuje przewozy w fenomenalnie niskich cenach.
My spędziliśmy tu trzy dni. I chociaż jednomyślnie (co nie zdarza się często :P) uznaliśmy, że nie moglibyśmy mieszkać w tak dużym mieście, to polecamy stolicę Bawarii jako cel wyjazdu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
