wtorek, 10 marca 2015

Czeski film, czyli Camino de Praga

Wyprawa ta była efektem szalonego pomysłu czterech dziewczyn (w tym mnie oczywiście:). Niecałe 150 km do przejścia w lekko wydłużoną majówkę 2012 r. Do Zgorzelca dojechałyśmy pociągiem, założyłyśmy plecaki na plecy i... kilkaset metrów później byłyśmy już w Görlitz. Krzyżują się tam dwa szlaki do Santiago, trzeba więc być czujnym. Dalej trasa prowadzi głównie ścieżką pieszo-rowerową m.in. wzdłuż jeziora Berzdorfer i trzeba przyznać, że jest dobrze oznakowana. Szło się nieźle. Pierwszą noc spędziłyśmy w Zittau. Nocleg dla idących szlakiem znajduje się tam przy kościele Maria Heimsuchung - przy drzwiach znajduje się duża tabliczka z muszlą, trudno nie zwrócić na nią uwagi.

środa, 25 lutego 2015

Słów kilka o szlaku św. Jakuba w Polsce

Szlakiem św. Jakuba łatwo się zafascynować, czy to czytając o nim, czy też słysząc od osób, które nim szły. I warto, aby ta fascynacja przerodziła się w czyn!

Wiemy, że często na przeszkodzie wyruszenia w drogę do Santiago stoi wiele rzeczy: odległość celu, kondycja, koszty, czasami bariera językowa, a przede wszystkim czas. Trzy–czteromiesięczna wyprawa niesie za sobą konsekwencje. Można oczywiście w inny sposób dotrzeć do Hiszpanii, przejść któryś z tamtejszych odcinków i wrócić. Jednak z naszego doświadczenia, to właśnie te początkowe odcinki, czyli polski i niemiecki, były tym, czym  hiszpańskie mogły być kilkaset lat temu.

sobota, 7 lutego 2015

中国, czyli Państwo Środka

Nasz pierwszy wywiad przeprowadziliśmy z Jingyuan i He, przybyłymi z Chin, którzy studiują obecnie, tak jak i my, na Uniwersytecie w Paderborn. 

Chiny to ogromny kraj. Skąd zatem dokładnie są nasi rozmówcy?
Obydwoje pochodzą z północno-wschodnich rejonów kraju, Jingyuan jest z Tai'an. Pierwszym przymiotnikiem, którego użyła przy opisaniu miasta było "małe". Ilu mieszkańców liczy takie „małe” chińskie miasto? ...okazało się, że zaledwie...5 milionów.  W pobliżu Tai'an znajduje się jeden z bardziej znanych w Chinach szczytów. Góra Tai Shan zalicza się do Pięciu Świętych Gór Taoizmu i wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na jej terenie znajduje się wiele świątyń, w tym najstarsze i największe w tym rejonie kraju, a na szczyt Tai Shan prowadzą schody z ponad 7 tysiącami stopni! Miasto przyciąga wielu turystów i dzięki temu może sobie pozwolić na gospodarkę wolną od przemysłu. Ponadto w Tai'an działają trzy uniwersytety, mimo to Jingyuan zdecydowała się na studia w Quingdao, mieście oddalonym o 300 km.
Schody na Tai Shan*.

czwartek, 8 stycznia 2015

Trochę Sardynii ze szkicownika

Trochę subiektywnych spostrzeżeń i trochę włóczykijowych bazgrołów, czyli o wszystkim i o niczym (ale sardyńskim!) mniej lub bardziej trafnie przedstawione przy pomocy rysunków.
WIDOKI

Widok ze wzgórza przy Valverde. Wzgórze niczym Giewont, z krzyżem na szczycie. Jednego, oficjalnego na górę szlaku oczywiście brak. Niknącymi ścieżynami trzeba przedzierać się przez kaktusy.

niedziela, 21 grudnia 2014

Nie tylko Gaudi, czyli spacer po Barcelonie


Gdy za oknem szaro, buro i ponuro, może lepiej zamiast chować się pod kołdrą w domu, zorganizować sobie jakiś wyjazd? :) Jednym z miast, które możemy polecić jest Barcelona. Miejsc wartych tutaj zobaczenia starczy spokojnie na kilkudniowy pobyt. 

Barcelona, czyli Gaudi i nie tylko...

piątek, 5 grudnia 2014

Craiova. Rumunia

W Craiova wylądowaliśmy o 11:00 czasu lokalnego, czyli o 10:00 czasu środkowoeuropejskiego. Nawierzchnia pasa startowego poskładana mniej lub bardziej dokładni z betonowych płyt. Poza tym lotnisko niewielkie, ale posiada wszystko co niezbędne do sprawnego funkcjonowanie. Plusem jest fakt, że port lotniczy znajduje się zaledwie 6 km od miasta, można się więc przejść napawając się...urokiem tutejszych przedmieść.
P.S. Spokojnie, chodnik jest...gdzieniegdzie:). 

Wszechobecne blokowiska.

Miasto zdominowane jest przez blokowiska. De facto ciężko tu o Starówkę. Craiova powstała w już w średniowieczu, ale rozrosła się mocno i szybko dopiero po II wojnie światowej. Widać to po szerokich alejach zabudowanych blokami, których stan pozostawia wiele do życzenia. Standardowym widokiem są niedokończone inwestycje, budynki częściowo ocieplone styropianem, niszczejące materiały elewacyjne lub też zwyczajny ich brak... 

niedziela, 2 listopada 2014

Spacer po Sztokholmie

Do Szwecji dolecieliśmy wieczorem i po nocy spędzonej na lotnisku zaczęliśmy łapać stopa do Sztokholmu (odległość z lotniska Sztokholm Skavsta do Sztokholmu wynosi 90 km!). Skład: 2 chłopaków + dziewczyna - spodziewaliśmy się czekania dłuższego niż zwykle...a tu nie! Po mniej więcej 30 minutach zatrzymała się kobieta, otworzyła drzwi i powiedziała: „I`m sorry but I don`t speak Swedish”...my właściwie też:). Okazało się, że pochodzi z Węgier. Zawiozła nas aż do Mälarhöjden, czyli na obrzeża Sztokholmu, gdzie mieszkała. Po tym, jak zgłębiliśmy ceny biletów na przejazd do centrum, postanowiliśmy się tam przejść...w końcu, co to jest 10 km?:) Początkowo minęliśmy Hägersten – dzielnicę domków jednorodzinnych, a następnie Liljeholmen, gdzie krajobraz miasta zdominowały zatopione w zieleni bloki.  W oknach brak żaluzji i zasłon, idąc chodnikiem bez trudu można było uchwycić, czy ktoś zdążył posprzątać po śniadaniu, czy też w pośpiechu pojechał do pracy.

Architektura jest tu bardzo stonowana, bez zbędnych dekoracji, szaleństw w formie, czy elewacjach.

Sztokholm, jak parę innych miast, nazywany jest Wenecją północy. Pasuje. Pierwszy most (podobno jest ich 54!) poprowadził nas na wyspę Sodermalm, znajdującą się o krok od centrum Sztokholmu. Nagrodą za podejście na najwyższe punkty wyspy są piękne widoki na Stare Miasto.

Ciekawe rozwiązania ulic!

niedziela, 5 października 2014

Autostopem do Szkocji!

Wczesną wiosną bieżącego roku wyruszyliśmy autostopem z Bydgoszczy do Szkocji (i nie mamy tu na myśli podbydgoskiej wsi o tejże nazwie:).

Planowana trasa: Bydgoszcz – Edynburg (2060 km)
Przebyta trasa: Bydgoszcz – Newcastle (1900 km)
Podróż zajęła nam trzy dni.

Pierwszego dnia dotarliśmy do miejscowości Goch znajdującej się tuż przy niemiecko-holenderskiej granicy – pokonaliśmy 960 km. Spaliśmy na ławce w parku, było cicho, spokojnie i nawet względnie ciepło.
Drugiego dnia pokonaliśmy 800 km przemierzając Holandię, Belgię, Francję oraz Anglię, gdzie osiągnęliśmy okolice Leeds. Noc częściowo spędziliśmy w tirze, a częściowo na stacji benzynowej.
Trzeciego dnia ledwo udało nam się pokonać ostatnie 300 km i tym samym dotrzeć do Szkocji... ale po kolei.

Szkocja? Nie, to okolice Goch:)