niedziela, 26 kwietnia 2015

Praha - Regensburg

Wyjście z Pragi
Ten odcinek szlaku św. Jakuba, liczący niecałe 250 km, pokonaliśmy jesienią 2013 r. Zajęło nam to 9 dni. Punktem wyjściowym była Praga. Szlak od centrum prowadzi przez Hradčany, Petřin, a następnie na południe równolegle do Wełtawy. Za Radotinem wraz z czerwonym szlakiem pokonuje się całkiem spode wzniesienie i dochodzi do maleńkiej miejscowości Velky Haj;). Następnie mija się kolejne wioski, pastwiska, lasy, ludzi właściwie prawie nie spotykając. Oznakowanie trasy można było uznać za wystarczające. Pierwszą noc spędziliśmy na polu namiotowym w Karlštejn, miejscowości w której znajduje się jeden z najważniejszych czeskich zamków. 



Naprawdę świetne zdjęcia hradu  i wiele przydatnych informacji można znaleźć tutaj.

sobota, 18 kwietnia 2015

Werona & Bergamo

Ostatnią północnowłoską relację urwaliśmy w momencie podróży pociągiem z Wenecji do Werony. Pierwszym skojarzeniem związanym z Weroną będą oczywiście Romeo i Julia. Jednak nawet osoby zupełnie niezainteresowane szekspirowskim dramatem i nieczułe na romantyczne porywy mogą znaleźć w Weronie coś dla siebie. Miasto o liczącej ponad 2 tysiące lat historii pełne jest zabytków z różnych epok.

Pierwszym rzeczą, na którą zwróciliśmy uwagę zmierzając z dworca Verona Porta Nuova na stare miasto, były błyszczące w oddali szczyty alpejskiego podgórza. Po pokonaniu szerokiej alei dotarliśmy do najstarszej części miasta. Reprezentatywny Piazza Bra jest jednym z ważniejszych placów w mieście. Nazwa jest skrótem od słowa breit - szeroki (wbrew pozorom to nie z niemieckiego, lecz z dawno wymarłego języka longobardzkiego). Przy Piazza Bra znajduje się amfiteatr z czasów rzymskich, jedna z większych zachowanych budowli tego typu. Amfiteatr jest obecnie regularnie wykorzystywany na cele przedstawień i koncertów.


Ruszyliśmy na spacer po mieście. Po dwóch dniach w Wenecji znowu musieliśmy przyzwyczaić się do unikania przejeżdżających wąskimi uliczkami samochodów ;p. Architektoniczną ciekawostką, jaką można zauważyć w Weronie są kościoły z pasiastymi fasadami, wykonanego z marmuru przeplatanego cegłą. Niestety wstęp do większości werońskich kościołów jest płatny.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Wenecja po naszemu

Wylądowaliśmy na lotnisku Treviso. Od Wenecji dzieliło nas jeszcze 30 kilometrów. Stanęliśmy przyległej do lotniska szosie, łapiąc stop do miasta. Po niezbyt długim czasie oczekiwania udało nam się szczęśliwie znaleźć transport bezpośrednio do celu. Naszym kierowcą był rodowity mieszkaniec Wenecji, który powiedział nam, że to trudne miasto do życia, a dobre do odwiedzenia. 

Miasto bez transportu kołowego
Po przejechaniu przez bardzo długi most, łączący historyczną Wenecję ze stałym lądem, wysiedliśmy na Piazzale Roma, czyli najdalej jak było to możliwe. Do dalszych rejonów miasta samochody, a nawet popularne we Włoszech skutery, nie mają już dostępu. Zarówno mieszkańcy, jak i odwiedzający pozostawiają swoje auta na wielkich parkingach. Pozostają własne nogi i... oczywiście transport wodny.  O weneckich gondolach słyszało niemal każde dziecko, również tramwaj wodny mieści się w granicach wyobraźni, natomiast naprawdę w Wenecji pływa praktycznie wszystko: wodne karetki, wodne ciężarówki, wodne taksówki, wodne śmieciarki. Obserwowanie tego powszedniego ruch na weneckich kanałach może być ciekawsze od podziwiania eleganckich gondoli...

Korek na drodze                                                                      Pływający warzywniak:) 

piątek, 10 kwietnia 2015

Sardynia bardziej sardyńska

Sardynia bardziej sardyńska, czyli trochę o języku, tradycji, jedzeniu i miejscach, w których turysta jest rzadko występującym zjawiskiem. 

Język sardyński
Im bardziej oddalamy się od wybrzeża i turystycznych miejscowości, tym łatwiej natrafić na język sardyński. Należy on do języków romańskich, jednak wcale nie wywodzi się z włoskiego! Językiem urzędowym na Sardynii jest włoski, używa się go w szkołach, urzędach, coraz częściej przy codziennej komunikacji, Sardyńczycy jednak starają się aby ich rodzimy język nie został zapomniany. Mieszkańcy wyspy mają świadomość, że dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic mogą nie wystarczyć, dlatego organizuje się na przykład wieczory poezji sardyńskiej.

sobota, 4 kwietnia 2015

Sardynia - Alghero i okolice

Nie był to taki zwykły wypad, a raczej odwiedzenie starych kątów. Jeszcze dwa lata temu to tu był nasz dom. Na Sardynii spędziliśmy prawie rok.

Samolot podchodząc do lądowania przebił się przez gęstą warstwę chmur. Sardynia przywitała nas lekką mżawką, lecz wiatr był zdecydowanie cieplejszy niż w Niemczech.
Lądując na Aeroporto Alghero należy zaopatrzyć się w bilet do miasta. I tu ważna uwaga! Kierowcy autobusów biletów nie sprzedają. Trzeba je kupić w automacie, w hali terminala. Cena dosyć korzystna - 1€, zwłaszcza że do centrum mamy 10 km.
Wysiedliśmy na Via Catalogna, a następnie swoje kroki skierowaliśmy na Stare Miasto. Latarnie na czas Wielkiego Postu przyozdobione są czerwonym materiałem. Klucząc wąskimi uliczkami dotarliśmy do nowego gmachu wydziału architektury w Alghero. Tutaj spotkaliśmy się z przyjaciółmi. Nocowaliśmy u Sereny. Jej mieszkanie jest typowo sardyńskie: okiennice w okna, wysokie sufity, centralnego ogrzewania brak, w kuchni trzy moki:)

Z okazji naszej wizyty na Sardynii, przygotowaliśmy dla Was krótki, subiektywny przewodnik:).

Alghero

Stare miasto
Centro storico położone jest na wciętym w morze cyplu. Od jego strony miasto obwarowane jest wysokimi bastionami, stanowiącymi dzisiaj deptak. Ulice starego Alghero są wąskie, jak to zwykle bywa we włoskich miastach. Nieraz zobaczyć tu można suszące się w poprzek ulicy pranie (nawet zimą).

poniedziałek, 23 marca 2015

Kolumbia

Czas na kolejną teleportację. Tym razem przeniesiemy się do Kolumbii. Katy pochodzi z Bogoty, jednak obecnie studiuje i pracuje jako au pair* w Niemczech.

Bogota jest stolicą Kolumbii i liczy sobie bagatela 8 milionów mieszkańców (cała aglomeracja ma ich jeszcze o 2 miliony więcej). Centrum zdominowane jest przez biura i mieszka tam niewiele osób. W związku z tym mrowie pracowników dojeżdża tracąc na to nawet 4 godziny dziennie! I nie jest to spowodowane dużymi odległościami, a chaosem powszechnie panującym na ulicach Bogoty. Pomimo że pracującym w centrum osobom opłacałoby się zamieszkanie w tej części miasta, to wykluczają oni taką możliwość narzekając na dużą ilość żebraków i brud w centralnych dzielnicach Bogoty. 

poniedziałek, 16 marca 2015

Egipt poza murami kurortów

Egipt. Z czym kojarzy nam się ten kraj? Pustynia, piramidy i turyści odizolowani od rzeczywistości istniejącej poza hotelami, luksusowymi plażami i typowo turystycznymi miejscami. Rozmowa z Omarem samoistnie potoczyła się właśnie w kierunku rzeczywistości, tej nieturystycznej. Była to dla nas ważna lekcja, zapraszamy Was do dalszej lektury.

Nasz rozmówca pochodzi z Aleksandrii. Jest to jedno z najważniejszych i najstarszych miast Egiptu. Największy port, majestatyczny uniwersytet, setki zabytków, skarbiec historii ludzkości. Omar z prawdziwą pasją i dumą opowiada o swoim mieście. Dlaczego zatem wyjechał do Niemiec. Odpowiada, że było to pół na pół, pół chęć podróży i poznania innych kultur, a pół ucieczka.
Oglądamy zdjęcie baru, można tam było za śmieszną cenę wypić dobre piwo, studenci lubili to miejsce...lubili, bo już go nie ma. Budynek został wyburzony. Niby to normalne, że jedne budynki się wyburza, aby mogły powstać nowe, ale obecnie w Aleksandrii niszczone zostają piękne i stare budowle, a na ich miejsce wstawia się betonowe bloki. Niszczy się prawdziwe zabytki! Omar opowiedział nam dosyć nową historię. Podczas porządków w muzeum odpadła broda od słynnej maski faraona Tutenchamona. Jeden ze "specjalistów" postawił dokleić ją ponownie używając zwykłego kleju "super glue". Efekt był fatalny, widoczna pozostała gruba warstwa kleju, a jego usunięcie spowodowało porysowanie  bezcennego zabytku.


wtorek, 10 marca 2015

Czeski film, czyli Camino de Praga

Wyprawa ta była efektem szalonego pomysłu czterech dziewczyn (w tym mnie oczywiście:). Niecałe 150 km do przejścia w lekko wydłużoną majówkę 2012 r. Do Zgorzelca dojechałyśmy pociągiem, założyłyśmy plecaki na plecy i... kilkaset metrów później byłyśmy już w Görlitz. Krzyżują się tam dwa szlaki do Santiago, trzeba więc być czujnym. Dalej trasa prowadzi głównie ścieżką pieszo-rowerową m.in. wzdłuż jeziora Berzdorfer i trzeba przyznać, że jest dobrze oznakowana. Szło się nieźle. Pierwszą noc spędziłyśmy w Zittau. Nocleg dla idących szlakiem znajduje się tam przy kościele Maria Heimsuchung - przy drzwiach znajduje się duża tabliczka z muszlą, trudno nie zwrócić na nią uwagi.