czwartek, 5 kwietnia 2018

Jamajka - 12 ważnych kwestii praktycznych



Przyznam, rozpisałam się troszkę... ale wróciłam zaledwie kilka dni temu i ciągle mam w sobie jamajskie słońce, ciepło, i energię!

Poniżej o tym, co mnie zaskoczyło, co nie oraz trochę kwestii praktycznych ułatwiających życie i organizację, a do tego wszystkiego spora porcja jamajskich widoczków :) Miłej lektury!

1. Transport

Pierwszy dzień, pierwszy dworzec, pierwszy bus... pierwszy i zdecydowanie nie ostatni moment, kiedy miałam déjà vu z Gruzji (teoretycznie niemożliwe, a jednak!). Rozklekotane minibusy ruszające, gdy niemożliwością jest wepchnięcie doń kogokolwiek więcej, wszechogarniający (acz działający!) chaos, a nawet sprzedawcy próbujący mi wcisnąć czekoladowego batona przy temp. 30°C dobitnie przypominały mi dawne kolchidzkie królestwo. Jamajka okazała się jednak przebić Gruzję tym, że do integracji ściskowej dochodziła jeszcze integracja warstwowa, czyli zazwyczaj ktoś komuś siedział na kolanach :) I to się nazywa jazda :D

Tego typu cudowne busy (identyczne jak marszrutki u naszych wschodnich sąsiadów) kursują tylko po głównych drogach, po tych mniejszych jeżdżą już tylko taksówki. Przy czym taksówki dzielą się na dwa rodzaje: route taxi oraz dużo droższe taxi czarterowe. 

Na Jamajce są też oczywiście nudne i drogie eleganckie autobusy dla turystów, ale przecież kogo by to obchodziło.

-> Za każdym razem (zarówno w taksówkach jak i busach) płaci się przy wysiadaniu. Warto zwrócić uwagę ile dali inni, bowiem słyszałam, że czasami kierowcy próbują wykorzystać niewiedzę "świeżaków".

-> Jeżeli podróżujesz z dużym bagażem najlepiej wciśnij go do bagażnika, trzymaj na kolanach lub generalnie upchnij gdziekolwiek. Rzecz w tym żeby nie trzymać go na siedzeniu, bo wtedy zapewne kierowca zażyczy sobie podwójną stawkę. Jeśli podróżujesz z naprawdę potężną walizą najprawdopodobniej i tak zapłacisz podwójnie, choć to zależy od humoru kierowcy i twoich umiejętności negocjacyjnych. 

Dworzec
W busie
Dworce dworcami, ale ogólnie na Jamajce wsiada się i wysiada kiedy się chce, choć czasami trafić można na przystanek z prawdziwego zdarzenia :D

Albo nawet taki: 

*
2. Internet

Jamajka zdecydowanie wygrywa konkurs na kraj z najsłabszym dostępem do internetu (zapewne są jakieś lepsze pod tym względem, ale jeszcze mnie tam nie było). W miejscowości, której spałyśmy, internetu nie ma w ogóle, a w takim Port Antonio, czyli jakby nie spojrzeć największym mieście rejonu, udało nam się złowić sieć jedynie przy bibliotece miejskiej. Poza tym totalna posucha. CZYŻ TO NIE CUDOWNE!!! 
Wszystko to oczywiście jeśli chodzi o wi-fi. Jamajczykom jak widać wystarcza internet komórkowy, bo niestety też często siedzą z nosem w telefonach. 

W buszu jednak nie ma żadnej cywilizacji! <3

-> Jeżeli potrzebujesz internetowego detoksu, Jamajka jest miejscem dla ciebie :)




3. Czas

NIE ISTNIEJE! 
Umawianie się z Jamajczykiem na konkretną godzinę informuje jedynie o tym, że on przyjdzie... choć na pewno NIE o umówionej godzinie :) 

-> Jeżeli masz obsesję na punkcie punktualności, to opcje są dwie: albo się przyzwyczaisz i wyluzujesz albo zwariujesz.


4. Różnica czasu, zmrok i świt

Obecnie pomiędzy Polską, a Jamajką jest 7 godzin różnicy. Słońce wschodzi tu bardzo wcześnie, bo około szóstej, a zachodzi mniej więcej po dwunastu godzinach. I tak cały rok. Różnice sezonowe są minimalne. 
Ponadto zmrok i świt następują bardzo szybko, a właściwie błyskawicznie. Słabym pomysłem byłoby zapuszczanie się w dzicz, bądź też jakiekolwiek nieznane tereny tuż przed zachodem słońca. Także i w miastach nie poleca się łazęgowania nocą, a zwłaszcza samemu, choć to już zdecydowanie bardziej z przyczyn bezpieczeństwa niż ewentualnego zgubienia.

-> W planowaniu wyjazdu pamiętaj o czasie na aklimatyzację i nie bądź brawurowy jeśli chodzi o wieczorne zwiedzanie. 


5. Dźwięki

Szczególnie jeśli planuje się (a zazwyczaj planuje się) spać poza miastem, trzeba pamiętać, że dzika i dominująca natura jest niesamowicie GŁOŚNA! Te decybele czasami aż bolą! Ja osobiście nie spodziewałam się aż takiej mocy... To było prawdziwie potężne i zniewalające! :) Koncert przyrody trwa całą dobę, ale dopiero po zmroku zaczyna się prawdziwy HARDCORE, który trwa aż do świtu.

-> Jeżeli masz wrażliwy słuch i nie możesz zasnąć, kiedy jest głośno - weź zatyczki.

6. Ciągle coś mnie gryzie!

Jamajka ogólnie charakteryzuje się tym, że nie ma na niej żadnych dzikich zwierząt, żadnych węży, tygrysów, śmiercionośnych żab, czy pająków... Są za to tabuny komarów, a okrucieństwo tego mikroświata nie zna granic!

-> Polecam wziąć Fenistil, albo/i coś odstraszającego komary.

7. Ciepła woda

Zasadniczo bardzo prawdopodobnym jest, że nie będzie jej w ogóle. W Portland na takową nie natrafiłam, a w hostelu w Montego Bay (drugie co do wielkości miasto na Jamajce) zdarzał się chwilowy wrzątek z prysznica, po czym standardowo wracała zimna... chłodna właściwie :) I tu dochodzimy do filozoficznego pytania - właściwie po co komu ciepła woda na Jamajce?

8. Targowanie się

Istnieje, ale powiedziałabym, że jest utrzymane w granicach normalności i przyzwoitości. Jamajczyk nic nie będzie ci na siłę wciskał, nie będzie nachalny, ale zna też wartość swoich produktów i jeżeli proponowaną przez nas cenę uzna za zbyt niską, do transakcji zwyczajnie nie dojdzie. Zwyczajnie i w miłej atmosferze.

-> Już na początku rozmowy warto zapytać o "special price" (nawet, a właściwie tym bardziej, jeśli na produkcie napisana jest cena) i dopiero od tej kwoty rozpoczynać targowanie.


9. Jamajskie jedzenie

Powiedziałabym że jada się jednocześnie zdrowo i niezdrowo. Porównywalnie duża wydaje się być ilość zjadanych owoców i warzyw, jak i fast foodów. Podobnie z napojami. Super zdrowa woda z jelly (zielonego świeżego kokosa prosto z palmy) cieszy się taką samą popularnością co słodzone pseudosoki. 
Jedno jedyne ALE to kawa. Pomimo że Jamajczycy mogą pochwalić się świetną kawą, właściwie prawie nikt jej tutaj nie pija, a znalezienie kawiarni graniczy z cudem nawet w miastach. Ciekawiło mnie o co tu chodzi... I wtedy poznałam Tommee. Przy codziennych rozmowach moja jamajska znajoma z nieukrywanym obrzydzeniem patrzyła, jak piłam kawę w ciągu dnia. Dlaczego? No bo przecież jak można pić coś gorącego, kiedy na dworze jest gorąco?! Toż to totalny i doszczętny absurd!!!... Takie to różnice kulturowe :D 

-> Dla każdego coś dobrego. Z jedzeniem nie ma najmniejszego problemu.  

Wystarczy sięgnąć :)

"Mama B" czyli najlepsza knajpa w okolicy. Powierzchnia to kilka metrów kwadratowych, w środku cały jeden stolik, a jedzenie palce lizać. Szkoda tylko, że wszystko serwowane jest w plastikowych opakowaniach.


10. Muzyka

Gra zawsze i wszędzie. Nie ma ciszy (co mnie osobiście trochę przeraża). W każdym domu, w każdym nawet najmniejszym lokalu, a nawet... w trasie! Jak? Ano podstawowym wyposażeniem każdego szanującego się Jamajczyka jest podręczny głośnik bezprzewodowo łączący się z komórką. Nic prostszego :)

* Za to w buszu wszystko za darmo :)
11. Ceny

Jamajka nie jest tanim krajem, ale z drugiej strony nie jest niemożliwa. Butelka wody kosztuje ok. 100 dolarów jamajskich, mały bochenek chleba bananowego ok. 250, jelly - 200 (wytargowany, nie dawać za niego więcej!:)), a fast food typu hamburger - 600. Drogi jest alkohol, więc jeśli ktoś planuje imprezowanie, powinien wziąć więcej pieniędzy - małe piwo w małym barze kosztuje ok. 250 dolarów jamajskich, ale widziałam też drinka za 1000. Dla palaczy nie będzie miłą informacja, że paczka papierosów to koszt kilkunastu USD (czyli kilkunastu tysięcy dolarów jamajskich, czyli ok. 50 zł), co wydaje się kosztem nieporównywalnym do innego zielska, którego właściwie kupować nie trzeba, bowiem pachnie nim cała Jamajka.


Za nockę w najtańszym hostelu w Montego Bay dałam 22 USD, a za pół łóżka (ogromnego co prawda) na Fairy Hill w Portland niecałe 30 UDS. Suma summarum ten nocleg wyszedł najdrożej. Trochę bałam się korzystać z Couchsurfingu, więc niestety nie mogę powiedzieć jak on się tam prezentuje.

Transport cenowo jest zupełnie znośny, oczywiście jeśli używa się lokalnych busów. W ciągu tych dwóch tygodni nie widziałam też ani jednego autostopowicza. Z wywiadu środowiskowego dowiedziałam się, że zwyczajnie się go tu nie praktykuje. Chyba że mi naściemniali...

Ogólnie już na wstępie przygotowałam się, że Jamajka dosyć mocno uderzy mnie po kieszeni, ale w efekcie obyło się bez tragedii, dużo dolarów wróciło ze mną do Polski, gotowych na kolejne wyprawy :)





12. Waluta

Walutą Jamajki jest dolar jamajski. Przelicznik to: 1 USD = 119,30 dolarów jamajskich. W bardzo wielu miejscach można płacić dolarami amerykańskimi, ale nie wszędzie. W supermarketach, czy busach lepiej posługiwać się walutą lokalną.

W kantorach można wymienić dolary amerykańskie, dolary kanadyjskie, euro i czasami funty.

-------------------

Ps. Foty z gwiazdką autorstwa Agi Waśkowskiej. Jeśli znajdzie się tu jakiś łowca talentów zachwycony jej zdjęciami, proszę zgłosić się do mnie, z chęcią przekażę kontakt :)

Pps. Jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś pytania odnośnie Jamajki, pisać śmiało! Tym razem nie byłam tak naiwna jak wcześniej, w sensie robiłam notatki NA BIEŻĄCO... dużo notatek... ponad 30 stron notatek :D 


Kroniki jamajskie










2 komentarze:

  1. Ale roślinność!!! Warto choć raz coś takiego zobaczyć, a raczej poszwędać się w buszu. Dobrze, że miejscowi dla żartu nie zostawią biednego turysty gdzieś w środku takiego lasku :). A te dźwięki przyrody to co wydaje? Owady? Jakieś bzykacze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi dźwiękami to nie taka łatwa sprawa. Znajoma powiedziała, że oprócz owadów, bardzo głośne są też tamtejsze żaby... i pewnie cały bogaty wachlarz innych stworzeń :)

      Usuń