piątek, 9 czerwca 2017

Karkonosze i okolica z namiotem

Sierpień 2016. Miałem akurat do wykorzystanie parę wolnych dni, ale nie na tyle dużo, żeby wyjechać gdzieś daleko. Nawet właściwie nie było czasu na zaplanowanie dalszego wyjazdu. A gdyby tak w góry, myślałem, ale żeby nie było szczególnie daleko? Przy okazji jeszcze gdzieś, gdzie (dawno) nie byłem. No to wyszło na to, że jadę w Sudety! A dokładnie po kolei: Góry Sokole, Rudawy Janowickie, Karkonosze i Góry Izerskie. Tak samo jak w Norwegii planowałem przemieszczać się z namiotem w plecaku z miejsca do miejsca. Wyszukałem sobie szybko parę pól namiotowych, kupiłem parę konserw i ruszyłem.


niedziela, 30 kwietnia 2017

Tallin

Wraz z przekraczaniem kolejnych granic z lasów zaczęły znikać kwiatki, a w zamian wzrastała ilość zalegającego śniegu. Tallin przywitał mnie pyszną pogodą. Na niebie ani chmurki. Poszłam do centrum. Stan zadbania i czystości był dla mnie szokiem. Wcześniej jednak zszokowała mnie jeszcze ilość i jakość współczesnej architektury. Nie spodziewałam się, że Tallin jest tak nowoczesnym i dynamicznie rozwijającym się miastem! 

Zacznijmy jednak od Starówki. Piękna, prawda? :)


czwartek, 23 marca 2017

Z namiotem dookoła Bergen

Na skutek pewnego zbiegu wypadków wybrałem się sam do Norwegii. Na wszystkie noclegi przewidziałem spanie w namiocie. Norwegia to ciekawy kraj. Wszystko jest strasznie drogie, ale z drugiej strony – nocować pod namiotem można w dowolnym miejscu. Prawie dowolnym, ale o tym później. 

Wyjątkowo tani lot, tańszy niż bilet na pociąg na lotnisko. Przy okazji dowiedziałem się, że lotnisko w Szczecinie jest tak naprawdę w miasteczku Goleniów, odległym od samego Szczecina o 50 km. Na dosyć skromnym terminalu praktycznie nie można się zgubić. Przedpołudniowy lot do Bergen był jednym z niewielu tego dnia. 

Miałem szczęście do pogody, jak na Norwegię było niesamowicie słonecznie. Może nawet cieplej niż w Polsce w tym czasie. Dzięki bezchmurnemu niebu już z samolotu mogłem trochę podziwiać. W głębi kraju jeszcze pełno śniegu, w końcu był to dopiero maj.


sobota, 11 marca 2017

Dublin i okolice



Bywają czasem takie kierunki podróży, że ludzie po drodze dziwią się, że jedziemy tam aby zwiedzać. Na przykład stopując do Szkocji musieliśmy przekonywać większość naszych kierowców, że wcale nie chcemy tam pracować i że nawet byłoby nas stać na bilet, ale zwyczajnie lubimy autostop... 

Tym razem wybraliśmy się do Irlandii. Samolot pełen był rodaków, a z rozmów tam przeprowadzonych dowiedzieliśmy się co nieco o emigranckim życiu na obrzeżach Dublina. Bo tak często mieszkają Polacy, w blokach na przedmieściach, gdzie są całe polskie enklawy. Niektóre opowieści brzmiały dosyć strasznie (nie sądziliśmy, że narkotykowy problem jest tam aż tak... rozwinięty). Zarobki jednak robią swoje. Jedna z naszych rozmówczyń pracując od kilku lat w fast-foodzie (fakt, jednej z większych sieci) może sobie spokojnie pozwolić na podróże na inne kontynenty. A co z powrotem do Polski? Po jedenastu latach nie ma do czego wracać.
Z taką dawką informacji lądujemy na irlandzkiej ziemi. 

środa, 22 lutego 2017

Gruzja "od kuchni"


Gruzja widziana okiem turystów, gości, podróżników, którzy spędzają tu kilka/kilkanaście dni, a Gruzja widziana oczami ludzi, którzy tu mieszkają, to dwa zupełnie różne kraje... ale właściwie nie napisałam tu niczego nowego, zawsze tak jest, o jakimkolwiek miejscu by się mówiło.


Gruzja stała się obecnie dosyć popularnym kierunkiem. Biura podróży, hostele itd. kuszą ciekawymi wycieczkami (wiem, bo sama pisałam tego typu teksty), linie lotnicze względnie tanimi biletami, a blogerzy zachęcającymi artykułami (też znajdziecie kilka takich na tym blogu). Gruzja jest modna, przyjeżdżają tam podróżni każdego typu.
Ledwo co wróciłam do Polski, a na ulicy powitała mnie reklama baletu gruzińskiego. Gruzja prześladuje mnie dosłownie na każdym kroku ;). „Dzika Gruzja”, „Odkryj piękno Gruzji”, „Kraj winem płynący" itd itp. KONIEC. Ten tekst zbije wam różowe okularki. Jeśli macie ochotę czytać dalej, robicie to na własną odpowiedzialność ^^ 
I nie chodzi mi tu o obrzydzenie wam Gruzji, czy coś w tym stylu, chodzi o to, że każdy kraj jest na swój sposób specyficzny i dobrze być tej specyfiki świadomym. Dla jednych niektóre cechy czy zachowania mogą być negatywne, podczas gdy innym w ogóle to nie przeszkadza, czy wręcz podoba się. Dobra, dość już tego przydługiego wstępu, zaczynamy!

Mieszkałam tu prawie pół roku, współprowadząc hostel. Goście gośćmi, ale poza tym byłam właściwie otoczona Gruzinami, wsysana przez ich kulturę, mentalność i tradycje.