środa, 5 sierpnia 2015

W bawarskich Alpach. Zjawiskowe Königssee i ambitne szlaki.

Wciśnięte pomiędzy alpejskie szczyty, nieduże Berchtesgaden, dało swoją nazwę całemu powiatowi (Berchtesgadener Land) oraz najbardziej malowniczemu masywowi górskiemu w niemieckich Alpach. Niemal z każdego punktu miejscowości widoczny jest Watzmann (2713 mnpm), najwyższy szczyt po niemieckiej stronie Alp Berchtesgadeńskich. Tutaj przyjeżdżał Adolf Hitler, który odpoczywał w nieistniejącej już górskiej willi. Do dzisiejszych czasów zachowała się natomiast herbaciarnia na szczycie Kehlstein, podarowana dyktatorowi z okazji 50 urodzin... Nas jednak bardziej zainteresowało górskie jezioro Königssee, położone kilka kilometrów na południe od Berchtesgaden.
Wizyta nad Königssee to punkt niemalże obowiązkowy. Strome ściany wynurzające się z tafli jeziora wywierają ogromne wrażenie. Jest to też przyczyna niedostępności jeziora. Bezpośrednio przy brzegu można się przespacerować tylko na krótkich odcinkach, które są zresztą w żaden sposób ze sobą nie połączone. Jedyna opcja to rejs statkiem. Z głównej przystani w miejscowości Schönau am Königssee można dopłynąć do kaplicy St. Bartholomä lub  przystani Salet. Rejs do  St. Bartholomä i z powrotem kosztuje 14€ i jest zdecydowanie wart swojej ceny. Nie ma innej możliwości podziwiania jeziora z takiej perspektywy. 


Na szlaku...
W Niemczech funkcjonują cztery oznakowania kolorystyczne szlaków i zależne są od ich trudności. Te najłatwiejsze mają kolor żółty i prowadzą głównie utwardzonymi drogami, szlaki niebieskie są ciekawsze o tyle, że mogą uwzględnić już sporą różnicę terenu, nie zadowolą jednak na pewno bardziej wymagających wędrowców. My poruszaliśmy się głównie szlakami czerwonymi, które zawierają już łańcuchy, ostre spadki i wzniesienia terenu i ogólnie czasami można odnieść wrażenie, że wędruje się łatwiejszymi partiami Orlej Perci. Przejście szlakami najtrudniejszymi-czarnymi odpuściliśmy sobie, ale można się domyślać, że zawierają już elementy wspinaczkowe i wymagają zarówno sporych umiejętności, jak i lepszych butów.

Zdecydowaliśmy się na rejs tylko w jedną stronę, dalszą drogę pokonaliśmy już górskimi szlakami :) 
Od kapliczki St. Bartholomä można się przejść jeszcze kawałek wzdłuż jeziora. Jest to dosłownie kawałek, ponieważ już chwile później zaczyna się ostra wspinaczka. Za cel wyznaczyliśmy sobie okrążenie jeziora w ciągu dwóch dni. Aby z St. Bartholomä dostać się do najbliższego schroniska (Kärlingerhaus) należy pokonać różnicę wysokości wynoszącą ponad 1000 metrów. Znaki na drogowskazach przy jeziorze wskazują 4h 45 min do tego miejsca i nie ma co, było stromo... Również szlak z Kärlingerhaus do Wasseralm pozbawiony jest wszelkiej litości dla piechurów. Pomimo że obydwa schroniska położone są na podobnej wysokości, wielokrotnie stromo się schodzi, by zaraz się wdrapywać i na odwrót - czyli uroki gór w pełnej okazałości :).

Kärlingerhaus
Następnego dnia wczesnym rankiem ruszyliśmy w dalszą drogę. Na szlaku napotkaliśmy zdecydowanie więcej kozic niż ludzi :) Ważna obserwacja ogólnie co do ludzi - jest ich na szlakach niewielu! Jest spokojnie, przyjemnie, można delektować się przyrodą bez konieczności uwzględniania w krajobrazie człowieka, a byliśmy tam w szczycie sezonu! Ceny w alpejskich schroniskach (niem. Hütten) do niskich nie należą, ale też nie różnią się cenami od innych niemieckich schronisk - w okolicach Königssee za nockę w pokoju wieloosobowym płaci się ok. 25 euro. Natomiast z legitymacją DAV, czyli Niemieckiego Towarzystwa Alpejskiego, przysługuje czasem do 50% rabatu!

Od Gotzenalm - 1685 m n.p.m. do Königssee - 603 m n.p.m. prowadzi szlak, który jest także przystosowany dla rowerzystów. I co ciekawe schodząc nim widzieliśmy ich więcej (dzielnie podjeżdżających stromą drogą ładne kilkaset m pod górę...dodajmy, że było to w upalnych godzinach okołopołudniowych) niż piechurów. Z czasem zbliżania się do miejscowości napotykaliśmy coraz więcej ludzi. Końcowy odcinek prowadził u podnóży góry Jenner. Jenner jest czymś jak nasz Kasprowy Wierch. Dochodząca na wysokość 1800 m n.p.m. kolej gondolowa cieszy się dużą popularnością wśród osób preferujących "zdobywanie" gór bez wielogodzinnej wspinaczki. Bez wątpienia tracą całą zabawę.;P 
My w momencie dotarcia do stacji kolejowej w Berchtesgaden mieliśmy dosyć zabawy z Alpami. Ale to tylko z powodu zmęczenia, zasadniczo tutejsze góry wywarły na nas bardzo pozytywne wrażenie. Szlaki są długie i wymagające kondycyjnie, ale dzięki klarownemu oznaczeniu każdy wędrujący po górach wybiera szlak na miarę swoich możliwości. 

Lista schronisk górskich okolicach Berchtesgaden

Widok z Halsköpfl. Linia drzew pośrodku to droga z Wasseralm do Gotzenalm.
Schronisko Gotzenalm, a w tle Watzmann (2713 m n.p.m.)





Wcześniejszy etap podróży:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz