środa, 26 sierpnia 2015

Łupków - miejsce co najmniej magiczne!


Czy elektryczność i bieżąca woda są potrzebne do szczęścia? Absolutnie nie! Schronisko w Łupkowie jest miejscem bez żadnych udogodnień cywilizacji, a mimo wszystko przyciąga jak magnes. Właściwie to trzeba przyznać, że to brak cywilizacji przyciąga najbardziej!

Dotrzeć do Łupkowa nie jest łatwo... Znajduje się w zachodniej części Bieszczad, przy granicy ze Słowacją. Najpierw trzeba się dostać do Rzeszowa, następnie (w zależności od aktualnego stanu linii kolejowej pociągiem lub autobusem) do Sanoka. Tam złapać można autobus do Nowego Łupkowa. Jest to niewielka popegeerowska wieś, z kilkoma blokami, sklepem, barem i kościołem. Do schroniska w Łupkowie docieramy niebieskim szlakiem, czas dojścia wynosi około 45 minut...toteż podsumowując dotarcie tam z Bydgoszczy zajmuje nam średnio dobę ;)

Zarówno w Nowym Łupkowie, jak i w Łupkowie znajdują się stacje kolejowe, kilka lat temu dojeżdżał tu raz dziennie pociąg z Rzeszowa. Niestety obecnie nic tam nie kursuje. Szkoda, bo ze stacji Łupków do schroniska można dojść w 15 minut.  Same zabudowania kolejowe wydają się być przesadnie duże jak na tak niewielką osadę. Jednak to kwestia trudnej historii...

Jeszcze do roku 1945 między stacją kolejową a terenem obecnego schroniska ciągnęła się wieś. Jej mieszkańcami byli prawosławni Łemkowie. Miejscowość podzieliła losy wielu bieszczadzkich wsi. Wysiedlono całą ludność, oskarżając ją o współpracę z Ukraińską Armią Powstańczą (UPA). Domy zostały zniszczone, podobnie jak drewniana cerkiew. Pozostawiono jedynie stację kolejową, jako istotny punkt strategiczny.  W późniejszych latach rozbudowywał się Nowy Łupków, powstał tam PGR i zakład karny. Tereny dawnego Łupkowa pozostały na uboczu. W latach 80. jeden z budynków należących do łupkowskiego PGR-u przekształcono na schronisko. W ten sposób powstała Chata na Końcu Świata. Na początku schroniskiem opiekowali się studenci Politechniki Warszawskiej, z czasem powstało Towarzystwo Miłośników Łupkowa, które zadaniem jest utrzymanie chaty.



Chata na końcu świata to najbardziej niezwykłe schronisko, w jakim mieliśmy okazję być. Miejsca do spania są na piętrze. Na parterze znajduje się sala, w której spędza się czas w ciągu dnia. Na środku mieści się opalany drewnem piec. Niemal cały czas jest używany, bowiem stojący na nim wielki kocioł jest jedynym źródłem gorącej wody... Woda pochodzi ze studni, skąd oczywiście musi być donoszona. Ponadto woda pitna jest poddawana obróbce przed przegotowaniem, trafia do zbiornika z filtrem w celu usunięcia nieczystości. Z tyłu za piecem znajduje się długi drewniany stół, który jest jednocześnie miejscem spotkań gości... niezapomniane są te wieczory, spędzone pośród świateł świec i dźwięków gitary.
Na parterze znajduje się jeszcze łazienka
 wyposażona w wannę, do której wodę trzeba oczywiście donieść  samemu. Toalety? Zdjęcie poniżej prezentuje ten dosyć tajemniczy wychodek - jest tam kabina damska, męska i... teleporter! ;p 


Chata mieści także pokój kogoś niezmiernie istotnego w funkcjonowaniu schroniska -gospodarza! Jest to osoba, która tam mieszka, czy to latem, czy to zimą kiedy wszystko zasypie, a do najbliższego sklepu kawał drogi. To on dba o chatę i o gości. Gospodarz zmienia się raz na kilka lat, przy czym stanowisko to nigdy nie cieszy się nadmiarem chętnych, więc jeśli czytając ten tekst odkryjesz nagle swoje powołanie do zostania żyjącym bez cywilizacji opiekunem (lub pomocnikiem opiekuna) Chaty na końcu świata zgłoś się tutaj.

Hilton
Do Hiltona trafiliśmy przypadkiem. Gdy pierwszy raz zjawiliśmy się w Łupkowie, byliśmy w kilkuosobowej grupie. Okazało się, że w schronisku nie ma już miejsc. Gospodarz zaproponował nam jednak nocleg w „Hiltonie”, który okazał się być położoną na  uboczu szopą. Wyłożona słomą podłoga, ściany obłożone kocami, dwie prycze... to było wszystko, do dało się znaleźć w Hiltonie... a i jeszcze sianopotwory, które okazały się zupełnie niegroźnymi popielicami :). 

Hilton
Hilton z dalszej perspektywy ;)

Łazienka przyhotelowa :)

Na starym łemkowskim cmentarzu
Okolica
Chata znajduje się pomiędzy dawnymi wsiami Łupków i Zubeńsko, na których ślady można jeszcze natrafić. Tu i ówdzie stoją przydrożne kapliczki. Przy drodze między schroniskiem a Nowym Łupkowem znaleźć można pozostałości cmentarza. Niektóre z tablic są nadal czytelne. Idąc dalej dochodzi się do stacji kolejowej, ze względu na praktycznie żaden ruch kolejowy od stacji można ruszyć torami w kierunku granicy. Tu natrafiamy na tunel pod Przełęczą Łupkowską, przechodząc przez niego znajdziemy się już na terenie Słowacji.
Łupków, pomimo że na końcu świata, stanowi dopiero wstęp do Bieszczad :) Jako dobre bazy wypadowe możemy polecić Cisną lub Ustrzyki Górne... A tymczasem kilka górskich zdjęć na zachętę :)






2 komentarze: