niedziela, 16 sierpnia 2015

Odnośnie autostopa

Ostatnio mieliśmy okazję podróżowania autostopem po południowych Niemczech. Początkowo sceptycznie podeszliśmy do tematu, no bo to przecież snobistyczna Bawaria, gdzie ponoć każdy na 18 urodziny dostaje własny samochód... ale spotkaliśmy się z całkowitym zaskoczeniem, pozytywnym! 
Autostopowanie potrafi przyprawić człowieka o wszelkie skrajne odczucia, od wybuchów euforii po totalną załamkę.
Jako że już trochę Europy w ten sposób zjeździliśmy postanowiliśmy opisać kilka subiektywnych odczuć i rad na temat stopa.
Polska, Niemcy, Czechy, Holandia, Szwecja, Włochy, Hiszpania, Belgia, Francja, Anglia i Szwajcaria - tam autostopowaliśmy.
Gdzie było najtrudniej? W Anglii. Pod Newcastle utknęliśmy raz na dobre 6 godzin łapiąc stopa, na jakby się mogło wydawać idealnej miejscówce.  Stacja benzynowa, duży parking, restauracja...NIC! Ponadto w Anglii jak już ktoś nas zabrał i usłyszał, że Polacy, to ciężko było mu uwierzyć, że my do Szkocji to tylko by odwiedzić znajomych, a nie do pracy ;)
Stopując we Francji
Co do podróżowania autostradami, nie da się ukryć, ma to zalety, ponieważ można przejechać kilkaset kilometrów dziennie. Jednak szansa utknięcia jest dosyć wysoka, jeśli się wyląduje w nieodpowiednim miejscu. Nie ma też praktycznie żadnych szans wydostania się innym środkiem transportu ze stacji przy autostradzie, większość z nich znajduje się w kompletnej głuszy, kilometry od najbliższego miasta. Najbardziej kłopotliwa sytuacja występuje przed węzłami autostradowymi, gdy my próbujemy skręcić, a większość kierowców jedzie prosto.
Ostatnio odpuściliśmy sobie długodystansowego autostopa. Podczas podróży po Bawarii pokonaliśmy maksymalnie 150 km w ciągu jednego dnia. Uznaliśmy to za optymalny dystans, który można na spokojnie ogarnąć, bez stresu, że się gdzieś nie dojedzie. Oczywiście jeśli nie jedziemy z Anglii do Szkocji ;p
Nasza ulubiona metoda autostopowania to łapanie „na kartkę”. Dzięki temu na ogół zatrzymują się kierowcy, zmierzający w wypisanym kierunku. Czasem zatrzymują się, żeby podrzucić na z 10 km dalej, czasem udaje się od razu dostać do wypisanej miejscowości. W przypadku niepowodzenia (dotyczy stacji przy autostradzie) można się pytać każdego kierowcy, który zatrzymał się żeby zatankować. Jednak naszym zdaniem to już dosyć desperacka metoda.


...i w Niemczech
Trudno wypisać dokładne zasady łapania stopa. Każda sytuacja wymaga szybkiej oceny. Nie mieliśmy żadnych niebezpiecznych przygód związanych z autostopem, jak również nawet nie mieliśmy okazji podejrzewać kierowcy o jakieś nieczyste zamiary. Z jednej strony lepiej mieć bagaż pod ręką, ale z drugiej nie ma się co wzbraniać przed włożeniem plecaka do bagażnika, jeśli podwozi nas matka z dzieckiem lub jakiś miły emeryt.
1. Kierowcy dużo chętniej się zatrzymują jeśli masz do pokonania względnie krótki odcinek
2. Zawsze lepiej podróżować z kimś. Nie tylko dlatego, że bezpieczniej, ale jak się gdzieś utknie, to przynajmniej jest z kim pogadać:)
3. Podróżując latem autostradami trzeba wziąć pod uwagę, że spora część kierowców też jest na urlopie i co się z tym wiąże ma załadowany samochód
4. Łapiąc „na kartkę” należy zabrać porządnego markera. Pisanie nazw długopisem ma takie skutki, jak zupełny brak kartki. 
5. Trzeba pamiętać, żeby zostawić dość dużo miejsca kierowcy na zatrzymanie się. Na ogół lepiej mieć zatoczkę do zatrzymywania za sobą, bo duża część kierowców chce najpierw potencjalnego pasażera „obejrzeć” :P
6. Zawsze przyda się jakiś podstawowy zwrot w języku kraju, po którym podróżujemy. W końcu nie wszyscy muszą znać angielski. „Czy jedzie pan/i do...?” „Chcę wysiąść w...” lub słowa takie jak „stacja benzynowa”, „dworzec” 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz