wtorek, 22 lipca 2014

Graefenberg - Noerdlingen 18.-21.07.2014

Idziemy już miesiąc. Przez ten czas przebylismy około tysiąca kilometrów, pokonując dziennie coraz większe odległości. Z Graefenbergu szlak prowadzi do Nuernbergu (Norymberga), liczy 38km, czyli jest to odcinek spokojnie do przejścia. Warto jednak wspomnieć, że na górze Teufelstisch urywa się (mapa, kompas, gps dla bardziej wygodnych, cokolwiek!). Teufelstich znaczy tyle co diabelski stół. Tego dnia diabelski był także upał. Po przebyciu ponad 25 km postanowiliśmy łapać stopa. W Norymberdze poszliśmy prosto do naszej dzisiejszej hostki - Arzu. Porozmawialiśmy troszkę, poczekaliśmy aż słońce przestanie spalać i udaliśmy się do centrum. Bardzo duże Stare Miasto i bardzo ładne. Podczas II wojny światowej zniszczone zostało 90% Norymbergi. Obecnie prezentuje się zdecydowanie lepiej niż Drezno, które spotkał podobny los. Do Arzu wróciliśmy po 21 i razem zjedliśmy typowo turecki obiad. Dla niej był to pierwszy posiłek od wielu godzin, postanowiła bowiem w tym roku wyjątkowo przestrzegać ramadanu. Jedzenie było dosyć  ostre i miało bardzo intensywny zapach! 

W drodze.
Norymberga.
Norymberga.
A teraz trochę współczesnej architektury.
Dwa dni później pobiliśmy nasz dotychczasowy rekord przebytej odległości, przeszliśmy bowiem 47km. Wstaliśmy standardowo, jak to po nocce w lesie, o 5.30. Szlak bardzo malowniczo prowadził do Abenbergu. Za nim szliśmy przy polach, chmielnikach, a później nawet wśród upraw tytoniu. Była to niedziela, więc żadnych szans na zakupy. Na resztkach wody dotarliśmy do Wernfels, gdzie znajduje się spora średniowieczna warownia, która jak się okazało została zaadaptowana na schronisko młodzieżowe. Ale jakie schronisko młodzieżowe! Warunki co najmniej hotelowe, możliwość korzystania z dużego wielofunkcyjnego boiska, a nawet basenu. Ceny były jednak też raczej hotelowe. Czyż nie lepiej spać w spokojnym lesie, z dala od cywilizacji? Oczywiście, że tak!

Wychodząc z Norymbergi.
Abenberg o poranku.
Wschód słońca.
Tak może wyglądać w Niemczech schronisko młodzieżowe!

Aha:)
Kolejnego dnia dotarliśmy do Noerdlingen. Miasto posiada niezwykle dużą i dobrze zachowaną starówkę. A wszystko to dzięki...prosiakowi, który uciekł swojemu właścicielowi aż za mury miasta, a ten goniąc go dostrzegł zbliżające się wojska wroga (miało to podobno miejsce w XVw.). Obecnie w bardzo wielu miejscach można tu spotkać figurki tego bohaterskiego zwierzęcia. 

Oettingen in Bayern.
Spaliśmy w domu po prawej. Noerdlingen.

1 komentarz:

  1. Ale widoki !!!!! Dla takich rarytasów dla oka i ducha warto się potrudzić. Góry, chmury, surowa przestrzeń na styku nieba ... I to wszystko mieć dla siebie choć na parę dni. A reszta świata może nie istnieć.

    OdpowiedzUsuń